Mógł nie zagrać do końca sezonu, ale ma jeszcze cel do zrealizowania

05.11.2009
Kontuzja Michała Sarana okazała się poważniejsza niż przypuszczano. Skrzydłowy KKS-u Tychy doznał zerwania więzadła krzyżowego przedniego. Być może na parkiet wróci w styczniu.
Do niefortunnego zdarzenia doszło w samej końcówce drugiej kwarty w meczu z Górnikiem Wałbrzych. Początkowo miano nadzieję, że uraz nie okaże się zbyt poważny i koszykarz wróci do gry po kilku tygodniach. - Badania w Poznaniu, które przeszedłem w poniedziałek, wykazały, że mam zerwane więzadła krzyżowe przednie - ze smutkiem wyjaśnia Saran. Tego typu kontuzje są niezwykle groźne i czas potrzebny do powrotu do pełnej sprawności liczony jest w miesiącach, a czasem może trwać nawet i rok.

Jak się jednak okazuje, jest metoda, która pozwoli skrzydłowemu KKS-u Tychy szybciej powrócić do pełnej sprawności. - Polega to na wszczepieniu implantu, który połączy rozerwane więzadło. Jest to stosunkowy nowy sposób i w Polsce do tej pory wykonywany niezwykle rzadko - wyjaśnia 29-letni zawodnik. Co ciekawe, taki sam zabieg został z powodzeniem wykonany u Tomasza Jarzębowskiego, piłkarza Legii Warszawa. - Operacja zostanie przeprowadzona w piątek. Jeśli rehabilitacja będzie przebiegać zgodnie z planem, to do gry powrócę w styczniu - podkreśla z zadowoleniem skrzydłowy.

Sam zabieg - choćby z racji tego, że jest w naszym kraju dość nową metodą leczenia - jest stosunkowy drogi. - Kosztuje 12 500 zł. Jeszcze nie wiem, czy będę musiał sam pokryć koszty, czy klub będzie partycypował w tej kwocie. Wiem jednak, że na zdrowiu nie ma co oszczędzać, a ja przyszedłem do Tychów po to, by awansować. Chcę mieć także swój wkład w realizacji tego celu - zapewnia Saran. Jeśli sama operacja, a także późniejsza rehabilitacja, która ma odbywać się już na Górnym Śląsku, będzie przebiegać zgodnie z planem, to koszykarz będzie gotowy już w drugiej rundzie sezonu zasadniczego.
autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również