Młody gracz GKS-u Katowice po meczu z ŁKS-em długo nie mógł zasnąć
08.08.2012
Choć nastolatek debiut w I lidze zaliczył już w poprzednim sezonie, gdy zagrał w ostatniej kolejce przeciwko Sandecji Nowy Sącz, teraz dostał pierwszą okazję pokazania się katowickiej publiczności. I spisał się poprawnie. Dwa razy miał świetne okazje, ale zatrzymywał go Bogusław Wyparło. - Mógł być przynajmniej remis. Przez moją sytuację sam na sam z końcówki pierwszej połowy, długo nie mogłem zasnąć. Było tak blisko. Niestety, zabrakło odrobiny szczęścia - wzdycha.
- Na chłodno dochodzę jednak do wniosku, że nie ma co rozpamiętywać, bo to może człowieka całkowicie zablokować. A przed nami dwa trudne mecze z Wartą Poznań i Cracovią, w których musimy zapunktować, bo rozpocząć sezon, nie zdobywając żadnego "oczka" w trzech spotkaniach, to nie byłaby komfortowa sytuacja. Wierzę, że w kolejnych spotkaniach się uda i będę mógł się cieszyć z kolegami ze zdobytych punktów i może z gola? - zastanawia się zawodnik.
Co ciekawe, jego losy mogły się tak potoczyć, że dziś występowałby nie w I lidze a w... hokejowej ekstraklidze. Jak to możliwe? Jego starszy brat Tomasz jest hokeistą, mistrzem Polski z Unią Oświęcim i kilkakrotnym zdobywcą Pucharu Polski z GKS-em Tychy. - Chciałem, jak on, zostać hokeistą. Chodziłem na ślizgawkę na Janów i jeden z trenerów zaproponował mi, żebym zapisał się do sekcji. Ucieszyłem się, ale Tomek mi odradził. Widział, że mam "dryg" do piłki i powiedział, żebym szedł w tym kierunku. Dlaczego? Bo w futbolu są większe pieniądze... - wyjaśnia Krzysztof Wołkowicz.
- Na chłodno dochodzę jednak do wniosku, że nie ma co rozpamiętywać, bo to może człowieka całkowicie zablokować. A przed nami dwa trudne mecze z Wartą Poznań i Cracovią, w których musimy zapunktować, bo rozpocząć sezon, nie zdobywając żadnego "oczka" w trzech spotkaniach, to nie byłaby komfortowa sytuacja. Wierzę, że w kolejnych spotkaniach się uda i będę mógł się cieszyć z kolegami ze zdobytych punktów i może z gola? - zastanawia się zawodnik.
Co ciekawe, jego losy mogły się tak potoczyć, że dziś występowałby nie w I lidze a w... hokejowej ekstraklidze. Jak to możliwe? Jego starszy brat Tomasz jest hokeistą, mistrzem Polski z Unią Oświęcim i kilkakrotnym zdobywcą Pucharu Polski z GKS-em Tychy. - Chciałem, jak on, zostać hokeistą. Chodziłem na ślizgawkę na Janów i jeden z trenerów zaproponował mi, żebym zapisał się do sekcji. Ucieszyłem się, ale Tomek mi odradził. Widział, że mam "dryg" do piłki i powiedział, żebym szedł w tym kierunku. Dlaczego? Bo w futbolu są większe pieniądze... - wyjaśnia Krzysztof Wołkowicz.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku