Piłkarze GKS Katowice zepsuli wielkie święto w Kluczorku i po emocjonującym spotkaniu po raz pierwszy w historii wygrali w Kluczborku z MKS-em 2:1.
MKS Kluczbork - GKS Katowice 1:2. GieKSa popsuła święto gospodarzom.
12.03.2016
Goście zaczęli od mocnego uderzenia bo już w 3 minucie po strzale Bartosza Iwana objęli prowadzanie. Ten gol ustawił spotkanie. Gospodarze próbowali bez powodzenia zagrozić bramce Kuchty, a podopieczni Jerzego Brzęczka wyprowadzali zabójcze kontry. Kolejna z nich w 25 minucie zakończył się celnym strzałem Wołkowicza i było 2:0. Gdyby tuż przed przerwą Iwan ponownie trafił do siatki byłoby po meczu. A tak po przerwie do boju ruszyli gospodarze, którzy już po 7 minutach za sprawą wprowadzonego na boisko Sebastiana Deji zdobyli bramkę kontaktową. Później trwała wymiana ciosów i mecz nabrał jeszcze większych rumieńców. Tak MKS jak i GKS mieli swoje okazje do zdobycia bramek, ale ostatecznie po 90 minutach historyczny pierwszy mecz w Kluczborku przy sztucznym oświetleniu zakończył się zwycięstwem gości z Katowic 2:1.
Wydarzenie
Mecz MKS Kluczbork z GKS Katowice przeszedł do historii klubu z opolszczyzny, ponieważ doszło do oficjalnej inauguracji sztucznego oświetlenia na stadionie miejskim. Piłkarze obu drużyn stanęli na wysokości zadania i uraczyli komplet publiczności emocjonującym widowiskiem.
Bohater
Bartosz Iwan schodząc w 64 minucie meczu z Arką został wygwizdany przez kibiców. Dzisiaj strzelił pierwszą w historii bramkę dla GKS w meczu z MKS w Kluczborku, a później jeszcze kilkakrotnie stwarzał zagrożenie pod bramką gospodarzy.
Rozczarowanie
Maciej Kowalczyk dwukrotnie stanął oko w oko z o 19 lat od niego młodszym Mateuszem Kuchtą i dwukrotnie górą był bramkarza GieKSy. Gdyby król strzelców 1 ligi z 2013 roku trafił choć raz, być może MKS nie zszedł by z boiska pokonany.
Co ciekawego?
- na trybunach zjawił się komplet 3000 widzów w tym w nadkomplecie pojawili się goście w sile 570 osób. Większość biletów rozeszła się w przedsprzedaży.
- na sobotnie spotkanie akredytowało się 43 dziennikarzy.
- obserwatorem spotkania z ramienia PZPN był Michał Listkiewicz
- Jest nam niezmiernie miło, że taka marka będzie uczestniczyć w naszym święcie - w ten sposób miejscowy spiker przywitał gości.
- niespodziewanie w bramce gospodarzy stanął Krystian Rudnicki. Być może trener Andrzej Konwiński liczył na "sportową złość" prawie 22-letniego golkipera, który wiosną 2015 roku był zawodnikiem GieKSy, dla której jednak rozegrał tylko dwa spotkania ligowe.
- już w 3 minucie po rzucie rożnym dla gospodarzy GieKSa wyszła z kontrą, Czerwiński kapitalnie dośrodkował w pole karne, a tam niepilnowany Bartosz Iwan pokonał Rudnickiego strzałem... klatką piersiową. Sześć dni temu schodzącego z boiska "Ajwena" katowiccy kibice wygwizdali, teraz pomocnik GKS strzelił historyczną bramkę dla GKS.
- nie wszyscy fani GieKSy zobaczyli pierwszego gola dla swojej drużyny, bo pierwsi kibice gości zaczęli wchodzić na swój sektor niemal z pierwszym gwizdkiem.
- kontry GieKSy okazały się zabójcze dla gospodarzy. W 25 minucie Goncerz uciekł lewą stroną i dośrodkował do Krzysztofa Wołkowicza, który nie miał problemu z pokonaniem Rudnickiego.
- bramki katowiczanie uczcili tradycyjną "kołyską" dla Adriana Frańczaka i Mateusza Kamińskiego.
- w 45 minucie mogło być po meczu. Iwan zwiódł Uszalewskiego i pomknął prawym skrzydłem na bramkę Rudnickiego. Jego strzał z narożnika pola karnego minimalnie przeszedł obok spojenia słupka z poprzeczką.
- w 52 minucie wprowadzony po przerwie Sebastian Deja kapitalnym uderzeniem z dystansu pokonał Kuchtę.
- minutę później mógł być remis. Z narożnika pola karnego strzelał 39-letni Maciej Kowalczyk ale o 19 lat młodszy Kuchta nogami wybił piłkę na róg.
- podrażnieni katowiczanie między 55 a 60 minutą stworzyli sobie aż cztery okazji do zdobycia trzeciej bramki. Dwa razy jednak byli na spalony, a dwukrotnie do szczęścia zabrakło dosłownie centymetrów.
- w 70 minucie goście wrócili z dalekiej podróży kiedy Maciej Kowalczyk w sytuacji sam na sam z Kuchtą, uderzył zewnętrzną częścią stopy i nie trafił w bramkę. Pięć minut później król strzelców 1 ligi sprzed 3 lat został zmieniony przez Piotra Giela.
- w 76 minucie kibice Górniczego Klubu Sportowego przypomnieli, że "Śląsk węglem stoi." po czym by wzmocnić ten przekaz "zakopcili" cały stadion tak, że sędzia musiał na chwilę przerwać spotkanie.
MKS Kluczbork - GKS Katowice 0:2 (0:2)
0:1 - Iwan, 3 min
0:2 - Wołkowicz, 24 min
1:2 - Deja, 52 min
MKS: Rudnicki - Orłowicz, Ganowicz, Brodziński, Uszalewski, Kasperkiewicz (46. Deja), Nowacki (72. Kojder), Niziołek - Kuczak, Szewczyk - Kowalczyk (75. Giel). Trener Andrzej Konwiński.
GKS: Kuchta - Czerwiński, Kamiński, Praznovsky, Flis - Pielorz, Burkhardt (81.Duda) - Bębenek (90. Szymański), Iwan (68, Leimonas), Wołkowicz - Goncerz. Trener Jerzy Brzęczek.
Żółte kartki: Ganowicz 44 min - Praznovsky 27 min, Leimonas 71 min, Flis 90 min.
Sędziował: Łukasz Szczech (Warszawa).
Widzów: 3000 (w tym 570 gości).
Wydarzenie
Mecz MKS Kluczbork z GKS Katowice przeszedł do historii klubu z opolszczyzny, ponieważ doszło do oficjalnej inauguracji sztucznego oświetlenia na stadionie miejskim. Piłkarze obu drużyn stanęli na wysokości zadania i uraczyli komplet publiczności emocjonującym widowiskiem.
Bohater
Bartosz Iwan schodząc w 64 minucie meczu z Arką został wygwizdany przez kibiców. Dzisiaj strzelił pierwszą w historii bramkę dla GKS w meczu z MKS w Kluczborku, a później jeszcze kilkakrotnie stwarzał zagrożenie pod bramką gospodarzy.
Rozczarowanie
Maciej Kowalczyk dwukrotnie stanął oko w oko z o 19 lat od niego młodszym Mateuszem Kuchtą i dwukrotnie górą był bramkarza GieKSy. Gdyby król strzelców 1 ligi z 2013 roku trafił choć raz, być może MKS nie zszedł by z boiska pokonany.
Co ciekawego?
- na trybunach zjawił się komplet 3000 widzów w tym w nadkomplecie pojawili się goście w sile 570 osób. Większość biletów rozeszła się w przedsprzedaży.
- na sobotnie spotkanie akredytowało się 43 dziennikarzy.
- obserwatorem spotkania z ramienia PZPN był Michał Listkiewicz
- Jest nam niezmiernie miło, że taka marka będzie uczestniczyć w naszym święcie - w ten sposób miejscowy spiker przywitał gości.
- niespodziewanie w bramce gospodarzy stanął Krystian Rudnicki. Być może trener Andrzej Konwiński liczył na "sportową złość" prawie 22-letniego golkipera, który wiosną 2015 roku był zawodnikiem GieKSy, dla której jednak rozegrał tylko dwa spotkania ligowe.
- już w 3 minucie po rzucie rożnym dla gospodarzy GieKSa wyszła z kontrą, Czerwiński kapitalnie dośrodkował w pole karne, a tam niepilnowany Bartosz Iwan pokonał Rudnickiego strzałem... klatką piersiową. Sześć dni temu schodzącego z boiska "Ajwena" katowiccy kibice wygwizdali, teraz pomocnik GKS strzelił historyczną bramkę dla GKS.
- nie wszyscy fani GieKSy zobaczyli pierwszego gola dla swojej drużyny, bo pierwsi kibice gości zaczęli wchodzić na swój sektor niemal z pierwszym gwizdkiem.
- kontry GieKSy okazały się zabójcze dla gospodarzy. W 25 minucie Goncerz uciekł lewą stroną i dośrodkował do Krzysztofa Wołkowicza, który nie miał problemu z pokonaniem Rudnickiego.
- bramki katowiczanie uczcili tradycyjną "kołyską" dla Adriana Frańczaka i Mateusza Kamińskiego.
- w 45 minucie mogło być po meczu. Iwan zwiódł Uszalewskiego i pomknął prawym skrzydłem na bramkę Rudnickiego. Jego strzał z narożnika pola karnego minimalnie przeszedł obok spojenia słupka z poprzeczką.
- w 52 minucie wprowadzony po przerwie Sebastian Deja kapitalnym uderzeniem z dystansu pokonał Kuchtę.
- minutę później mógł być remis. Z narożnika pola karnego strzelał 39-letni Maciej Kowalczyk ale o 19 lat młodszy Kuchta nogami wybił piłkę na róg.
- podrażnieni katowiczanie między 55 a 60 minutą stworzyli sobie aż cztery okazji do zdobycia trzeciej bramki. Dwa razy jednak byli na spalony, a dwukrotnie do szczęścia zabrakło dosłownie centymetrów.
- w 70 minucie goście wrócili z dalekiej podróży kiedy Maciej Kowalczyk w sytuacji sam na sam z Kuchtą, uderzył zewnętrzną częścią stopy i nie trafił w bramkę. Pięć minut później król strzelców 1 ligi sprzed 3 lat został zmieniony przez Piotra Giela.
- w 76 minucie kibice Górniczego Klubu Sportowego przypomnieli, że "Śląsk węglem stoi." po czym by wzmocnić ten przekaz "zakopcili" cały stadion tak, że sędzia musiał na chwilę przerwać spotkanie.
MKS Kluczbork - GKS Katowice 0:2 (0:2)
0:1 - Iwan, 3 min
0:2 - Wołkowicz, 24 min
1:2 - Deja, 52 min
MKS: Rudnicki - Orłowicz, Ganowicz, Brodziński, Uszalewski, Kasperkiewicz (46. Deja), Nowacki (72. Kojder), Niziołek - Kuczak, Szewczyk - Kowalczyk (75. Giel). Trener Andrzej Konwiński.
GKS: Kuchta - Czerwiński, Kamiński, Praznovsky, Flis - Pielorz, Burkhardt (81.Duda) - Bębenek (90. Szymański), Iwan (68, Leimonas), Wołkowicz - Goncerz. Trener Jerzy Brzęczek.
Żółte kartki: Ganowicz 44 min - Praznovsky 27 min, Leimonas 71 min, Flis 90 min.
Sędziował: Łukasz Szczech (Warszawa).
Widzów: 3000 (w tym 570 gości).
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku