"Miki" zostaje na Bukowej, bo... porozumiał się z żoną

15.07.2009
- Swoje lata mam, ale coś jeszcze tej drużynie mogę zaoferować - mówi Grażvydas Mikulenas. Litwin przedłużył umowę z GKS-em Katowice, czym uciął spekulacje na temat zakończenia swojej kariery.
Zaraz po zakończeniu ostatniego meczu poprzedniego sezonu, z GKS-em Jastrzębie, w szeregach kibiców z Bukowej zapanowała euforia. Uzasadniona, bo przecież zwycięstwem z jastrzębianami GieKSa zapewniła sobie pozostanie w lidze. Radość zmąciła jednak wypowiedź Grażvydasa Mikulenasa. Doświadczony Litwin przyznał, że najprawdopodobniej zakończy swoją karierę i wróci do ojczyzny. Otwarcie mówił o tęsknocie za mieszkającą tam cały czas rodziną...

- To był bardzo newralgiczny moment. Nikt w klubie nie wiedział, co przyniesie przyszłość. O rozmowach w sprawie przedłużania umów nie było zatem mowy. Czy rzeczywiście chciałem zawiesić buty na kołku? Różne myśli chodziły mi po głowie. Może wtedy w Jastrzębiu powiedziałem o jedno słowo za dużo - zastanawia się były napastnik chorzowskiego Ruchu.

36-latek ostatecznie przedłużył o rok swój kontrakt z GKS-em. - Cieszę się, że jestem tu jeszcze potrzebny. Bardzo ważne było dla mnie zdanie trenera Nawałki, który przekonywał mnie, bym został. Od tego wszystko się zaczęło. Potem udało mi się jakoś porozumieć z żoną - śmieje się "Miki". Zaznacza jednak, że zostawił sobie furtkę, by już w zimie móc pożegnać się z Bukową.

Tymczasem letnie sparingi pokazują, że szkoleniowiec katowiczan mocno liczy na Litwina. Na tę chwilę to właśnie Mikulenas jest nr 1 w ataku GieKSy. - Mam już swoje lata, ale czuję się na siłach, by sprostać wymaganiom. Coś jeszcze tej drużynie mogę zaoferować - zapewnia z uśmiechem. Jak często powtarza sam Nawałka - nie tylko na boisku, ale i poza nim.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również