Mija 10 lat od ostatniego występu GieKSy w Europie. "Chcemy tam wrócić"
28.08.2013
Przed dziesięcioma laty GKS Katowice rozgrywki najwyższej klasy rozgrywkowej zakończył na najniższym stopniu podium, ustępując miejsca mistrzowi Polski Wiśle Kraków i wicemistrzowi Groclinowi Dyskobolii Grodzisk Wlkp.
W europejskich pucharach drużyna prowadzona wówczas przez Edwarda Lorensa trafiła na macedońską Cementarnicę Skopje. Drużynę tworzyli wówczas m.in. Jarosław Tkocz, Jacek Kowalczyk, Marcin Bojarski, Stanisław Wróbel czy Tomasz Owczarek, dziś trener rezerw i członek sztabu szkoleniowego GieKSy. Co ciekawe, podstawowymi zawodnikami katowiczan byli wtedy też Krzysztof Sadzawicki i Mirosław Widuch, których synowie dziś - Dominik i Patryk - poszli w ślady ojców i grają przy Bukowej.
Przygoda GKS-u z Pucharem UEFA trwała krótko. Na wyjeździe GieKSa uzyskała bezbramkowy remis. W Katowicach padł wynik 1:1 i śląski zespół pożegnał się z europejskimi rozgrywkami.
Rewanżowy pojedynek miał miejsce dokładnie 10 lat temu, a pierwszy gwizdek sędziego rozbrzmiał w Katowicach o godz. 21:00. Był to początek końca ery katowickiego klubu.
Dwa lata później bowiem po spadku z najwyższej klasy rozgrywkowej GKS nie uzyskał licencji drugoligowe i groziła mu nawet gra od klasy B. Decyzją PZPN katowiczanie - za zasługi dla polskiego futbolu - spadli do ówczesnej czwartej (dziś trzeciej) ligi. Marsz w górę GieKSa zakończyła na razie na boiskach I ligi.
Do wspomnień sprzed dekady w Katowicach wraca się z rozrzewnieniem. Dzisiejsze władze klubu z Bukowej snują jednak ambitne plany. - Każdemu z nas marzy się powrót do wielkich czasów GKS-u Katowice. Robimy wszystko, żeby klub organizacyjnie ustabilizować. Gramy jeszcze w Pucharze Polski, więc teoretycznie mamy szansę na awans do Ligi Europejskiej, ale najpierw stawiamy na stabilizację i awans do ekstraklasy, a potem pomyślimy o bardziej górnolotnych celach - mówi Wojciech Cygan, prezes śląskiego klubu.
Sternik GieKSy wierzy, że powrotu katowiczan na europejskie salony się doczeka. - Jestem pełny wiary w to, że za kilka lat na nowy, piękny stadion na Bukowej przyjedzie silna europejska drużyna, jak kiedyś Bordeaux i rozegramy świetne spotkanie i wywalczymy awans, które przez lata będziemy wspominać. Intuicja podpowiada mi, że to będzie jeszcze w tej dekadzie - zapewnia szef GKS-u.
W europejskich pucharach drużyna prowadzona wówczas przez Edwarda Lorensa trafiła na macedońską Cementarnicę Skopje. Drużynę tworzyli wówczas m.in. Jarosław Tkocz, Jacek Kowalczyk, Marcin Bojarski, Stanisław Wróbel czy Tomasz Owczarek, dziś trener rezerw i członek sztabu szkoleniowego GieKSy. Co ciekawe, podstawowymi zawodnikami katowiczan byli wtedy też Krzysztof Sadzawicki i Mirosław Widuch, których synowie dziś - Dominik i Patryk - poszli w ślady ojców i grają przy Bukowej.
Przygoda GKS-u z Pucharem UEFA trwała krótko. Na wyjeździe GieKSa uzyskała bezbramkowy remis. W Katowicach padł wynik 1:1 i śląski zespół pożegnał się z europejskimi rozgrywkami.
Rewanżowy pojedynek miał miejsce dokładnie 10 lat temu, a pierwszy gwizdek sędziego rozbrzmiał w Katowicach o godz. 21:00. Był to początek końca ery katowickiego klubu.
Dwa lata później bowiem po spadku z najwyższej klasy rozgrywkowej GKS nie uzyskał licencji drugoligowe i groziła mu nawet gra od klasy B. Decyzją PZPN katowiczanie - za zasługi dla polskiego futbolu - spadli do ówczesnej czwartej (dziś trzeciej) ligi. Marsz w górę GieKSa zakończyła na razie na boiskach I ligi.
Do wspomnień sprzed dekady w Katowicach wraca się z rozrzewnieniem. Dzisiejsze władze klubu z Bukowej snują jednak ambitne plany. - Każdemu z nas marzy się powrót do wielkich czasów GKS-u Katowice. Robimy wszystko, żeby klub organizacyjnie ustabilizować. Gramy jeszcze w Pucharze Polski, więc teoretycznie mamy szansę na awans do Ligi Europejskiej, ale najpierw stawiamy na stabilizację i awans do ekstraklasy, a potem pomyślimy o bardziej górnolotnych celach - mówi Wojciech Cygan, prezes śląskiego klubu.
Sternik GieKSy wierzy, że powrotu katowiczan na europejskie salony się doczeka. - Jestem pełny wiary w to, że za kilka lat na nowy, piękny stadion na Bukowej przyjedzie silna europejska drużyna, jak kiedyś Bordeaux i rozegramy świetne spotkanie i wywalczymy awans, które przez lata będziemy wspominać. Intuicja podpowiada mi, że to będzie jeszcze w tej dekadzie - zapewnia szef GKS-u.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku