Mieli być liderami GKS-u, a grają w rezerwach. "Jestem uzależniony"
30.09.2010
W poprzednim sezonie sytuacja, kiedy któryś z doświadczonych zawodników GKS-u Katowice grzałby ławę, była praktycznie niemożliwa. Kadra zespołu była przecież tak wąska, że trzeba było sięgać po młodych graczy z rezerw. Ale teraz jest zupełnie inaczej... Najboleśniej przekonują się o tym Krzysztof Kaliciak, Piotr Piechniak i Kamil Cholerzyński. Dwaj pierwsi wchodzą ostatnio na kilka(naście) minut, "Kufel" zaś z ławki rezerwowych nie wstaje. Tym sposobem najwięcej czasu na boisku spędzają w rezerwach.
- Pewnie, że jestem ze swojej pozycji niezadowolony. Bo tak jak jedni są uzależnieni od papierosów, tak ja jestem uzależniony od grania - mówi Kaliciak. - Wchodzę na końcówki, a wtedy nie mogę za wiele zdziałać. Miałem nadzieję, że po strzeleniu gola z GKP Gorzów Wielkopolski zacznę grać więcej, ale tak się nie stało. No nic... Po prostu muszę jeszcze ciężej trenować - stwierdza napastnik GKS-u.
Paradoksalnie jednak, Wojciech Stawowy, trener GieKSy, całą trójkę chwali. - Oni są tak samo wartościowi jak pozostali. No, tyle że grać może jedenastu - podkreśla. - Jestem przeciwnikiem ciągłych zmian w składzie, kiedy zespół gra dobrze. Jakie ja mam podstawy, żeby zmieniać zawodnika, który zaliczył dobre zawody? - zapytuje szkoleniowiec.
Ale zapewnia przy tym, że Kaliciak, Piechniak i Cholerzyński swoje szanse otrzymają. - Kamila uważam za bardzo zdolnego piłkarza. Moim zdaniem, on zajdzie bardzo daleko. Potrzebuje tylko systematycznej pracy i tego, żeby ktoś podał mu rękę. Ja będę chciał to zrobić. Piechniak to piłkarz z wielkim doświadczeniem, bardzo wiele potrafi. Kaliciak z kolei potrafi strzelać gole. Udało mu się już z GKP, choć on być może sam się tego nie spodziewał, bo dostał tylko kilka minut. Ja - szczerze mówiąc - się nie spodziewałem. Chciałem tylko urwać trochę czasu, a potem mówili, że Stawowy ma nosa. To nic z nosem nie ma wspólnego - przyznaje z uśmiechem Stawowy.
- Pewnie, że jestem ze swojej pozycji niezadowolony. Bo tak jak jedni są uzależnieni od papierosów, tak ja jestem uzależniony od grania - mówi Kaliciak. - Wchodzę na końcówki, a wtedy nie mogę za wiele zdziałać. Miałem nadzieję, że po strzeleniu gola z GKP Gorzów Wielkopolski zacznę grać więcej, ale tak się nie stało. No nic... Po prostu muszę jeszcze ciężej trenować - stwierdza napastnik GKS-u.
Paradoksalnie jednak, Wojciech Stawowy, trener GieKSy, całą trójkę chwali. - Oni są tak samo wartościowi jak pozostali. No, tyle że grać może jedenastu - podkreśla. - Jestem przeciwnikiem ciągłych zmian w składzie, kiedy zespół gra dobrze. Jakie ja mam podstawy, żeby zmieniać zawodnika, który zaliczył dobre zawody? - zapytuje szkoleniowiec.
Ale zapewnia przy tym, że Kaliciak, Piechniak i Cholerzyński swoje szanse otrzymają. - Kamila uważam za bardzo zdolnego piłkarza. Moim zdaniem, on zajdzie bardzo daleko. Potrzebuje tylko systematycznej pracy i tego, żeby ktoś podał mu rękę. Ja będę chciał to zrobić. Piechniak to piłkarz z wielkim doświadczeniem, bardzo wiele potrafi. Kaliciak z kolei potrafi strzelać gole. Udało mu się już z GKP, choć on być może sam się tego nie spodziewał, bo dostał tylko kilka minut. Ja - szczerze mówiąc - się nie spodziewałem. Chciałem tylko urwać trochę czasu, a potem mówili, że Stawowy ma nosa. To nic z nosem nie ma wspólnego - przyznaje z uśmiechem Stawowy.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku