Miedź Legnica - GKS Katowice 1:1. Sprawiedliwy podział punktów
25.03.2016
Pierwsza połowa nie przyniosła wielkich emocji i gdy wydawało się, że na przerwę obie drużyny będą schodzić przy bezbramkowym remisie w 44 minucie padł gol dla Miedzi. Łobodziński zagrał piłkę z prawej strony w pole karne do stojącego na 10 metrze najlepszego strzelca Miedzi Litwina Tadasa Labukasa, a ten mocnym strzałem wpakował piłkę pod poprzeczkę bramki GKS.
Po zmianie stron zrobiło się znacznie ciekawiej. Obie drużyny śmielej ruszyły do ataku, ale bliżsi szczęścia byli goście. W 50 minucie błąd popełnił Estończyk Artjunin, który będąc kilka metrów od bramki podał piłkę pod nogi Czerwińskiego, jednak strzał tego ostatniego obronił Kapsa. Siedem minut później bramkarza Miedzi wyręczył Błażej Telichowski, który wślizgiem wybił piłkę z linii bramkowej.
Po ponad godzinie gry trener Brzęczek postawił jeszcze bardziej na ofensywę. Najpierw wpuścił za Flisa Szołtysa, a chwilę później za Leimonasa Zahorskiego, dla którego był to debiut w barwach GKS. "Zahor" zajął na szpicy miejsce Wołkowicza, który powędrował na lewą stronę. To jednak nie eksreprezentant kraju a właśnie "Wołek" doprowadził do wyrównania w 80 minucie pięknym strzałem w okienko bramki Miedzi. Trzy minuty później Wołkowicz mógł dać gościom trzy punkty, ale z 3 metrów nie trafił w bramkę. To mogło zemścić się w końcówce, bo w doliczonym czasie gry najpierw Kuchta uratował swój zespół po strzale Telichowskiego, a chwilę później stojący kilka metrów od bramki Gargułą pomylił się o milimetry.
Wydarzenie
Ponowny po prawie 3 latach występ Tomasza Zahorskiego na polskich boiskach. "Zahor" wszedł w 66 minucie za Litwina Leimonasa. Jest jeszcze jednak za wcześnie by pokusić się o ocenę dyspozycji byłego reprezentanta Polski. Z pewnością jednak za tydzień trener Brzęczek będzie miał większe pole manewru przy ustalaniu składu i taktyki.
Bohater
Krzysztof Wołkowicz. Strzał "Wołka" zza "szesnastki" w samo okienko był z kategorii "bramki stadiony świata." Co równie ważne, gola ten dał GieKSie remis.
Rozczarowanie
Estoński napastnik Igro Subbotin, który rozpoczął mecz na szpicy na razie nie potwierdził snajperskich umiejętności jakie prezentował w rodzimej lidze. To nie on a przesunięty na skrzydło Litwin Tadas Labukas dał prowadzenie Miedzi. Zresztą Estończyk nie dotrwał do końca spotkania i w 75 minucie został zmieniony przez Garucha.
Co ciekawego?
- w protokole meczowym przygotowanym dla dziennikarzy przez gospodarzy kierownik GieKSy Paweł Maźniewski został wpisany w rubryce "Trener przygotowania motorycznego". Żartów z popularnego "Pawki" nie było końca.
- w zespole gospodarzy nieoczekiwanie zabrakło 6-krotnego reprezentanta Finlandii Petteri Forsella, którego zmogła grypa jelitowa.
- w 44 minucie Łobodziński zagrał piłkę z prawej strony w pole karne a najlepszy strzelec Miedzi Litwin Labukas mocnym strzałem wpakował piłkę pod poprzeczkę bramki GKS.
- w 66 minucie wszedł na boisko Tomasz Zahorski dla którego był to pierwszy mecz po prawie 3 latach na polskich boiskach.
- to jednak nie "Zahor" a przesunięty po jego wejściu ze szpicy na lewe skrzydło Krzysztof Wołkowicz doprowadził w 80 minucie do wyrównania.
- był to pierwszy w historii pojedynków Miedzi z GKS podział punktów.
Miedź Legnica - GKS Katowice 1:1 (1:0)
1:0 - Labukas, 44 min
1:1 - Wołkowicz, 80 min
Miedź: Kapsa - Bartczak, Stasiak, Midzierski (27. Telichowski), Artjunin - Łuszkiewicz, Rasak, Garguła, Łobodziński, Labukas (87. Ślusarski) - Subbotin (75. Garuch). Trener Ryszard Tarasiewicz.
GKS: Kuchta - Czerwiński, Kamiński, Praznovsky, Flis (63. Szołtys) - Pielorz, Leimonas (66. Zahorski) - Bębenek, Duda (78. Szymański), Frańczak - Wołkowicz. Trener Jerzy Brzęczek.
Żółte kartki: Subbotin 66 min - Flis 37 min, Duda 43 min, Pielorz 74 min,
Sędziował: Sebastian Krasny (Kraków).
Widzów: 1800 (w tym ok.300 gości).
Po zmianie stron zrobiło się znacznie ciekawiej. Obie drużyny śmielej ruszyły do ataku, ale bliżsi szczęścia byli goście. W 50 minucie błąd popełnił Estończyk Artjunin, który będąc kilka metrów od bramki podał piłkę pod nogi Czerwińskiego, jednak strzał tego ostatniego obronił Kapsa. Siedem minut później bramkarza Miedzi wyręczył Błażej Telichowski, który wślizgiem wybił piłkę z linii bramkowej.
Po ponad godzinie gry trener Brzęczek postawił jeszcze bardziej na ofensywę. Najpierw wpuścił za Flisa Szołtysa, a chwilę później za Leimonasa Zahorskiego, dla którego był to debiut w barwach GKS. "Zahor" zajął na szpicy miejsce Wołkowicza, który powędrował na lewą stronę. To jednak nie eksreprezentant kraju a właśnie "Wołek" doprowadził do wyrównania w 80 minucie pięknym strzałem w okienko bramki Miedzi. Trzy minuty później Wołkowicz mógł dać gościom trzy punkty, ale z 3 metrów nie trafił w bramkę. To mogło zemścić się w końcówce, bo w doliczonym czasie gry najpierw Kuchta uratował swój zespół po strzale Telichowskiego, a chwilę później stojący kilka metrów od bramki Gargułą pomylił się o milimetry.
Wydarzenie
Ponowny po prawie 3 latach występ Tomasza Zahorskiego na polskich boiskach. "Zahor" wszedł w 66 minucie za Litwina Leimonasa. Jest jeszcze jednak za wcześnie by pokusić się o ocenę dyspozycji byłego reprezentanta Polski. Z pewnością jednak za tydzień trener Brzęczek będzie miał większe pole manewru przy ustalaniu składu i taktyki.
Bohater
Krzysztof Wołkowicz. Strzał "Wołka" zza "szesnastki" w samo okienko był z kategorii "bramki stadiony świata." Co równie ważne, gola ten dał GieKSie remis.
Rozczarowanie
Estoński napastnik Igro Subbotin, który rozpoczął mecz na szpicy na razie nie potwierdził snajperskich umiejętności jakie prezentował w rodzimej lidze. To nie on a przesunięty na skrzydło Litwin Tadas Labukas dał prowadzenie Miedzi. Zresztą Estończyk nie dotrwał do końca spotkania i w 75 minucie został zmieniony przez Garucha.
Co ciekawego?
- w protokole meczowym przygotowanym dla dziennikarzy przez gospodarzy kierownik GieKSy Paweł Maźniewski został wpisany w rubryce "Trener przygotowania motorycznego". Żartów z popularnego "Pawki" nie było końca.
- w zespole gospodarzy nieoczekiwanie zabrakło 6-krotnego reprezentanta Finlandii Petteri Forsella, którego zmogła grypa jelitowa.
- w 44 minucie Łobodziński zagrał piłkę z prawej strony w pole karne a najlepszy strzelec Miedzi Litwin Labukas mocnym strzałem wpakował piłkę pod poprzeczkę bramki GKS.
- w 66 minucie wszedł na boisko Tomasz Zahorski dla którego był to pierwszy mecz po prawie 3 latach na polskich boiskach.
- to jednak nie "Zahor" a przesunięty po jego wejściu ze szpicy na lewe skrzydło Krzysztof Wołkowicz doprowadził w 80 minucie do wyrównania.
- był to pierwszy w historii pojedynków Miedzi z GKS podział punktów.
Miedź Legnica - GKS Katowice 1:1 (1:0)
1:0 - Labukas, 44 min
1:1 - Wołkowicz, 80 min
Miedź: Kapsa - Bartczak, Stasiak, Midzierski (27. Telichowski), Artjunin - Łuszkiewicz, Rasak, Garguła, Łobodziński, Labukas (87. Ślusarski) - Subbotin (75. Garuch). Trener Ryszard Tarasiewicz.
GKS: Kuchta - Czerwiński, Kamiński, Praznovsky, Flis (63. Szołtys) - Pielorz, Leimonas (66. Zahorski) - Bębenek, Duda (78. Szymański), Frańczak - Wołkowicz. Trener Jerzy Brzęczek.
Żółte kartki: Subbotin 66 min - Flis 37 min, Duda 43 min, Pielorz 74 min,
Sędziował: Sebastian Krasny (Kraków).
Widzów: 1800 (w tym ok.300 gości).
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku