Miedź - GKS Katowice 0-2. Katowiczanie w końcu zwycięscy!
11.05.2013
Wydarzenie
Deniss Rakels miał mało sytuacji w tym meczu, jednak kiedy trzeba było, to - nie po raz pierwszy w tym sezonie - wykazał się sporym sprytem w polu karnym. Pod koniec spotkania Łotysz wykorzystał dobra podanie z prawego skrzydła i strzałem z ostrego kąta wyprowadził swój zespół na prowadzenie.
Bohater
Rakels wpisał się na listę strzelców (po raz 11 w tym sezonie), ale też zanotował asystę. Kilka minut po pierwszym golu, zagrał do Grzegorza Fonfary, który uderzeniem z kilkunastu metrów podwyższył na 2-0.
Rozczarowanie
Zbigniew Zakrzewski powinien mieć dzisiaj na koncie przynajmniej dwa trafienia. Najpierw, po zagraniu Nowackiego, ograł Kamila Cholerzyńskiego i z dogodnej pozycji uderzył nad bramką. Jeszcze lepszą okazję napastnik Miedzi zepsuł chwilę przed końcem pierwszej połowy - fatalnie przestrzelił z kilku metrów, gdy Łukasz Budziłek odbił piłkę po strzale Lenkiewicza. W drugiej połowie został zmieniony przez Jakuba Grzegorzewskiego.
Co ciekawego:
- Zaledwie kilkanaście minut na boisku wytrzymał Janusz Gancarczyk. Zawodnik GieKSy nabawił się kontuzji i w jego miejsce wszedł Alan Czerwiński. Zanim jednak doszło do zmiany, były piłkarz Zagłębia Lubin stanął przed szansą, by wyprowadzić zespół na prowadzenie. Nie wykorzystał jednak dużego błędu bramkarza Miedzi, który źle rozpoczął akcję swojego zespołu.
- W pierwszej połowie GKS nie miał zbyt wielu sytuacji strzeleckich. Warto odnotować jedynie groźne uderzenie - minimalnie niecelne - Krzysztofa Wołkowicza i główkę Przemysława Pitrego, również niecelną. W drugiej połowie blisko zdobycia bramki - po zagraniu głową - był Grzegorz Fonfara.
- W drugiej połowie piłkarze Miedzi kilkukrotnie próbowali zaskoczyć Budziłka uderzeniami z dystansu. Legniczanie strzelali jednak albo niecelnie, albo dobrze spisywał się bramkarz katowiczan.
- Pod koniec spotkania piłkarzom Rafała Góraka dopisało szczęście. Po dośrodkowaniu Marcina Nowackiego głową w polu karnym uderzał Piotr Kasperkiewicz. Piłka odbiła się od słupka.
- Budziłek skutecznie powstrzymywał ataki gospodarzy. Wykazać musiał się m.in. w pierwszej połowy, gdy po uderzeniu Nowackiego piłka odbiła się od jednego z zawodników i zmieniła tor lotu piłki. Bramkarz katowiczan nie dał się zaskoczyć m.in. Damianowi Lenkiewiczowi i Zbigniewowi Zakrzewskiemu, który dzisiaj spisywał się bardzo słabo.
- Zwycięstwa swoich zawodników nie mogli świętować kibice GKS-u. Na wniosek wojewody sektor gości był dzisiaj zamknięty.
Deniss Rakels miał mało sytuacji w tym meczu, jednak kiedy trzeba było, to - nie po raz pierwszy w tym sezonie - wykazał się sporym sprytem w polu karnym. Pod koniec spotkania Łotysz wykorzystał dobra podanie z prawego skrzydła i strzałem z ostrego kąta wyprowadził swój zespół na prowadzenie.
Bohater
Rakels wpisał się na listę strzelców (po raz 11 w tym sezonie), ale też zanotował asystę. Kilka minut po pierwszym golu, zagrał do Grzegorza Fonfary, który uderzeniem z kilkunastu metrów podwyższył na 2-0.
Rozczarowanie
Zbigniew Zakrzewski powinien mieć dzisiaj na koncie przynajmniej dwa trafienia. Najpierw, po zagraniu Nowackiego, ograł Kamila Cholerzyńskiego i z dogodnej pozycji uderzył nad bramką. Jeszcze lepszą okazję napastnik Miedzi zepsuł chwilę przed końcem pierwszej połowy - fatalnie przestrzelił z kilku metrów, gdy Łukasz Budziłek odbił piłkę po strzale Lenkiewicza. W drugiej połowie został zmieniony przez Jakuba Grzegorzewskiego.
Co ciekawego:
- Zaledwie kilkanaście minut na boisku wytrzymał Janusz Gancarczyk. Zawodnik GieKSy nabawił się kontuzji i w jego miejsce wszedł Alan Czerwiński. Zanim jednak doszło do zmiany, były piłkarz Zagłębia Lubin stanął przed szansą, by wyprowadzić zespół na prowadzenie. Nie wykorzystał jednak dużego błędu bramkarza Miedzi, który źle rozpoczął akcję swojego zespołu.
- W pierwszej połowie GKS nie miał zbyt wielu sytuacji strzeleckich. Warto odnotować jedynie groźne uderzenie - minimalnie niecelne - Krzysztofa Wołkowicza i główkę Przemysława Pitrego, również niecelną. W drugiej połowie blisko zdobycia bramki - po zagraniu głową - był Grzegorz Fonfara.
- W drugiej połowie piłkarze Miedzi kilkukrotnie próbowali zaskoczyć Budziłka uderzeniami z dystansu. Legniczanie strzelali jednak albo niecelnie, albo dobrze spisywał się bramkarz katowiczan.
- Pod koniec spotkania piłkarzom Rafała Góraka dopisało szczęście. Po dośrodkowaniu Marcina Nowackiego głową w polu karnym uderzał Piotr Kasperkiewicz. Piłka odbiła się od słupka.
- Budziłek skutecznie powstrzymywał ataki gospodarzy. Wykazać musiał się m.in. w pierwszej połowy, gdy po uderzeniu Nowackiego piłka odbiła się od jednego z zawodników i zmieniła tor lotu piłki. Bramkarz katowiczan nie dał się zaskoczyć m.in. Damianowi Lenkiewiczowi i Zbigniewowi Zakrzewskiemu, który dzisiaj spisywał się bardzo słabo.
- Zwycięstwa swoich zawodników nie mogli świętować kibice GKS-u. Na wniosek wojewody sektor gości był dzisiaj zamknięty.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku