Miedź - GKS 2:2. Można sobie tylko gdybać...
17.09.2016
Wydarzenie
W 35. minucie z lewej strony boiska dośrodkował Mikołaj Lebedyński. Nieporozumienie Pawła Kapsy z Tomaszem Midzierskim skończyło się samobójczym trafieniem tego drugiego. GKS Katowice w ciągu 10 minut odrobił dwubramkową stratę do "Miedzianki", a samobój obrońcy z Legnicy - jak miało się okazać - zakończył sobotnie strzelanie w Legnicy.
Bohater
Mikołaj Lebedyński wypracował drugą bramkę dla GKS-u, to po faulu na nim podopieczni trenera Jerzego Brzęczka mieli piłkę meczową w postaci rzutu karnego. Pozyskany rzutem na taśmę w końcówce okienka transferowego z Wisły Płock zawodnik zagrał dobre zawody. Był aktywny, strzelał, stwarzał mnóstwo problemów defensorom Miedzi.
Rozczarowanie
Grzegorz Goncerz w tym sezonie już trzy razy egzekwował rzuty karne, ale tylko jednego z nich zamienił na gola. Tydzień temu właśnie z "jedenastki" dał trzy punkty w starciu z Wisłą Puławy. W Legnicy wyczuł go Paweł Kapsa. "Gonzo" w Legnicy mógł się podobać - zdobył piękną bramkę, regularnie nękał obrońców i bramkarza gospodarzy. Zabrakło tylko kropki nad "i".
Co ciekawego
- Trener Jerzy Brzęczek nie mógł w Legnicy skorzystać z kontuzjowanego Tomasza Foszmańczyka i pauzującego za kartki Mateusza Kamińskiego.
- Legniczanie w pierwszych fragmentach imponowali skutecznością. Najpierw w 18. minucie po faulu Łukasza Zejdlera z rzutu wolnego dośrodkował Petteri Forsell, a Sebastiana Nowaka pokonał Mariusz Rybicki. 4 minuty później Adrian Łuszkiewicz wykończył zespołową akcję "Miedzianki".
- Momentalnie odpowiedzieli katowiczanie. Kontakt złapali po kapitalnym strzale z dystansu autorstwa Grzegorza Goncerza. W 35. minucie po samobóju Tomasza Midzierskiego był już remis.
- Po zmianie stron więcej szans na zadanie decydującego ciosu mieli podopieczni trenera Brzęczka. Pojedynek z Kapsą przegrał Andreja Prokić, później nieznacznie pomylił się Goncerz, który na minuty przed końcem zmarnował jeszcze karnego. Sebastian Nowak ratował zespół dwa razy powstrzymując próby Michała Bartkowiaka. W doliczonym czasie gry oko w oko z golkiperem "GieKSy" stanął jeszcze Paul Batin, ale fatalnie przestrzelił.
- GKS Katowice nie przegrywa ósmego z rzędu ligowego meczu. Kolejna okazja na punkty za tydzień - na Bukową przyjedzie przedostatnia w tabeli Stal Mielec.
W 35. minucie z lewej strony boiska dośrodkował Mikołaj Lebedyński. Nieporozumienie Pawła Kapsy z Tomaszem Midzierskim skończyło się samobójczym trafieniem tego drugiego. GKS Katowice w ciągu 10 minut odrobił dwubramkową stratę do "Miedzianki", a samobój obrońcy z Legnicy - jak miało się okazać - zakończył sobotnie strzelanie w Legnicy.
Bohater
Mikołaj Lebedyński wypracował drugą bramkę dla GKS-u, to po faulu na nim podopieczni trenera Jerzego Brzęczka mieli piłkę meczową w postaci rzutu karnego. Pozyskany rzutem na taśmę w końcówce okienka transferowego z Wisły Płock zawodnik zagrał dobre zawody. Był aktywny, strzelał, stwarzał mnóstwo problemów defensorom Miedzi.
Rozczarowanie
Grzegorz Goncerz w tym sezonie już trzy razy egzekwował rzuty karne, ale tylko jednego z nich zamienił na gola. Tydzień temu właśnie z "jedenastki" dał trzy punkty w starciu z Wisłą Puławy. W Legnicy wyczuł go Paweł Kapsa. "Gonzo" w Legnicy mógł się podobać - zdobył piękną bramkę, regularnie nękał obrońców i bramkarza gospodarzy. Zabrakło tylko kropki nad "i".
Co ciekawego
- Trener Jerzy Brzęczek nie mógł w Legnicy skorzystać z kontuzjowanego Tomasza Foszmańczyka i pauzującego za kartki Mateusza Kamińskiego.
- Legniczanie w pierwszych fragmentach imponowali skutecznością. Najpierw w 18. minucie po faulu Łukasza Zejdlera z rzutu wolnego dośrodkował Petteri Forsell, a Sebastiana Nowaka pokonał Mariusz Rybicki. 4 minuty później Adrian Łuszkiewicz wykończył zespołową akcję "Miedzianki".
- Momentalnie odpowiedzieli katowiczanie. Kontakt złapali po kapitalnym strzale z dystansu autorstwa Grzegorza Goncerza. W 35. minucie po samobóju Tomasza Midzierskiego był już remis.
- Po zmianie stron więcej szans na zadanie decydującego ciosu mieli podopieczni trenera Brzęczka. Pojedynek z Kapsą przegrał Andreja Prokić, później nieznacznie pomylił się Goncerz, który na minuty przed końcem zmarnował jeszcze karnego. Sebastian Nowak ratował zespół dwa razy powstrzymując próby Michała Bartkowiaka. W doliczonym czasie gry oko w oko z golkiperem "GieKSy" stanął jeszcze Paul Batin, ale fatalnie przestrzelił.
- GKS Katowice nie przegrywa ósmego z rzędu ligowego meczu. Kolejna okazja na punkty za tydzień - na Bukową przyjedzie przedostatnia w tabeli Stal Mielec.
Miedź Legnica - GKS Katowice 2:2 (2:2)
1:0 - Rybicki 18'
2:0 - Łuszkiewicz 22'
2:1 - Goncerz 25'
2:2 - Midzierski 35'-sam
Miedź: Kapsa - Bartczak, Perez, Midzierski, Trifonow - Bartkowiak, Łuszkiewicz (78' Rasak), Daniel, Garguła (63' Batin), Rybicki (34' Martin) - Forsell.
GKS: S. Nowak - Czerwiński, Pielorz, Praznovsky, Abramowicz - Mandrysz (87' Garbacik), Kalinkowski, Zejdler, Lebedyński, Prokić (62' Wołkowicz) - Goncerz (90' Sobków).
Sędzia: Zbigniew Dobrynin (Łódź)
Żółte kartki: Kapsa, Rasak (Miedź), Goncerz, Czerwiński, Zejdler (GKS)
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku