Metamorfoza tyszan

20.04.2009
Po sobotniej porażce trener Big Stara, Tomasz Służałek był załamany występem niektórych zawodników. Natomiast w niedzielę ci, którzy zawiedli go najbardziej okazali się bohaterami drugiego spotkania ze Stalą.
Pierwszy mecz półfinałowy w wykonaniu Big Stara był mówiąc delikatnie przeciętny. Trener tyszan miał sporo pretensji głównie do trzech zawodników. O ile w przypadku Tomasza Bzdyry i Damiana Kuliga słabszą dyspozycję można było tłumaczyć pierwszymi w karierze spotkaniami o taką stawkę, o tyle doświadczony Krzysztof Mielczarek zawiódł zupełnie.

Wymieniona trójka postanowiła się jednak zrehabilitować w oczach szkoleniowca i zagrała bardzo dobre zawody w drugiej potyczce. - Gdyby ktoś, kto nie zna zespołu obejrzał te dwa mecze to powiedziałby, że na boisku byli zupełnie inni zawodnicy. Ci, którzy w sobotę byli najgorsi, w niedzielę zagrali najlepiej. Powiem więcej, ja doskonale wiem, że oni potrafią grać dobrze, tylko nie zawsze ich głowy nadążają za oczekiwaniami wobec nich - tłumaczy Służałek.

- Chciałem bardzo pokazać, że mój sobotni występ to był wypadek przy pracy. Wyszedłem na parkiet bardzo skoncentrowany i myślę, że w jakimś stopniu udało mi się zrehabilitować - mówi Damian Kulig, który w niedzielnym meczu rzucił 17 punktów i zebrał sześć piłek. Jeszcze lepszy od Kuliga okazał się Mielczarek, który zdobył 23 "oczka", trafiąjąc aż 10 z 12 oddanych rzutów. - Bardzo dobrze biegał do kontry i przede wszystkim trafiał. Zupełnie inny występ niż w sobotę - z zadowoleniem twierdzi trener Big Stara.

Z kolei cichym bohaterem spotkania był Piotr Pustelnik. Zawodnik, któremu w ciągu tygodnia urodziła się córeczka, był tym, który umożliwiał dokładnymi podaniami zdobywanie punktów przez pozostałych zawodników. Rozgrywający Big Stara zapisał na swoim koncie aż siedem asyst. - Pustelnik rozruszał naszą grę i bardzo dobrze uzupełniał się z Pacochą - kończy Służałek.
autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również