Matko Perdijić: Dziękuję Bogu, że udało mi się to wybronić

23.07.2010
- Wiedzieliśmy, że możemy liczyć na Matko - chwalił kolegę Michał Pulkowski. Ruch awansował do następnej rundy eliminacji Ligi Europy, bo ma dwóch bramkarzy o wysokich umiejętnościach.
Perdijić między słupkami zastąpił pauzującego za kartki Krzysztofa Pilarza. I dał wyraźny sygnał, że chce na dłużej utrzymać miejsce w pierwszym składzie. Każda jego interwencja była pewna. - Wiedziałem, że będzie trochę pracy. Spodziewałem się nawet, że Valletta częściej będzie atakowała - mówił Perdijić. Najwięcej do roboty miał w końcówce meczu. - Powinniśmy byli utrzymać się dłużej przy piłce i nie byłoby problemów - kręcił głową trener Waldemar Fornalik.

A tak awans do następnej rundy był uzależniony od interwencji Perdijicia. - Dziękuję Bogu, że udało mi się wybronić te strzały w końcówce meczu. Był to chyba mój najlepszy mecz w karierze - nie krył i zaraz po końcowym gwizdku pobiegł w kierunku ojca, który przyjechał specjalnie na ten mecz, aby oklaskiwać grę syna. Po końcowym gwizdku w Chorzowie wszyscy odetchnęli. - Widać, że nasza forma rośnie i wszystko idzie w dobrą stronę - wypalił Perdijić, co spotkało się ze zdziwieniem dziennikarzy. Ruch przecież prześliznął się do następnej rundy. - Dobra, może zagraliśmy i słabo, ale wywalczyliśmy awans - dodał Matko.

Być może Perdijić dostanie szansę również w meczu następnej rundy. Chorwat po cichu liczył, że "Niebiescy" trafią na Bośniacki Siroki Brijeg. Ostatecznie zmierzą się z Austrią. - Lepiej dla naszych kibiców, bo będą mieli do Wiednia bliżej - zauważył z uśmiechem.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również