Mariusze rządzą hokejem
17.01.2009
Na taflę nowego lodowiska w Tychach wyjechali stoczyć bój artyści ze sportowcami. Największą gwiazdą meczu, którego cały dochód został przeznaczony na XVII finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, był Mariusz... Kałamaga. Mimo, że najlepszy polski hokeista, Mariusz Czerkawski, czarował swą grą, jednak to lider cieszyńskiego kabaretu zebrał największe owacje. Kabareciarz, delikatnie mówiąc, o wiele lepiej radzi sobie na scenie niż na lodzie, ale tak samo jak w poprzednim roku zaskarbił sobie tyską publiczność.
- Przecież Mariusz równa się dobry hokej - śmiał się Kałamaga. - Czy Czerkawski czy inny, to nie ma znaczenia. W tym sporcie liczy się imię - żartował. Coś w tym chyba jest, skoro w zeszłotygodniowym meczu przyjaźni pomiędzy Naprzodem Janów a Ruchem Chorzów największe brawa za postawę zebrał Mariusz Śrutwa.
Licznie zgromadzona publiczność mogła podziwiać walkę nie tyle zawodników z zawodnikami, ale zawodników z lodem. To właśnie on sprawiał największe trudności wielu graczom. Jadnak nikogo to nie zrażało. Każdy z uśmiechem wstawał po kolejnym upadku i grał dalej. - Najważniejsza jest zabawa, a tym bardziej, jeżeli chodzi o tak szczytny cel - uśmiechał się Krzysztof Hanke, kabareciarz oraz aktor popularnego na Śląsku serialu "Święta wojna".
Mecz zakończył się wynikiem remisowym. W rzutach karnych również nie wyłoniono zwycięzcy. Jednak nie rezultat był tu najważniejszy. Najważniejsza była świetna atmosfera, którą zafundowali aktorzy tego widowiska.
- Takie akcje są dobrą promocją nie tylko hokeja, ale ogólnie sportu. Najistotniejszy jest ruch, rekreacja. Każda impreza tego typu pokazuje ludziom, że warto czynnie spędzać wolny czas. A jeżeli można do tego wspomóc cele charytatywne, to jest to świetna sprawa - podsumował Mariusz Czerkawski.
- Przecież Mariusz równa się dobry hokej - śmiał się Kałamaga. - Czy Czerkawski czy inny, to nie ma znaczenia. W tym sporcie liczy się imię - żartował. Coś w tym chyba jest, skoro w zeszłotygodniowym meczu przyjaźni pomiędzy Naprzodem Janów a Ruchem Chorzów największe brawa za postawę zebrał Mariusz Śrutwa.
Licznie zgromadzona publiczność mogła podziwiać walkę nie tyle zawodników z zawodnikami, ale zawodników z lodem. To właśnie on sprawiał największe trudności wielu graczom. Jadnak nikogo to nie zrażało. Każdy z uśmiechem wstawał po kolejnym upadku i grał dalej. - Najważniejsza jest zabawa, a tym bardziej, jeżeli chodzi o tak szczytny cel - uśmiechał się Krzysztof Hanke, kabareciarz oraz aktor popularnego na Śląsku serialu "Święta wojna".
Mecz zakończył się wynikiem remisowym. W rzutach karnych również nie wyłoniono zwycięzcy. Jednak nie rezultat był tu najważniejszy. Najważniejsza była świetna atmosfera, którą zafundowali aktorzy tego widowiska.
- Takie akcje są dobrą promocją nie tylko hokeja, ale ogólnie sportu. Najistotniejszy jest ruch, rekreacja. Każda impreza tego typu pokazuje ludziom, że warto czynnie spędzać wolny czas. A jeżeli można do tego wspomóc cele charytatywne, to jest to świetna sprawa - podsumował Mariusz Czerkawski.
Polecane
Polska Hokej Liga