Marek Koniarek: Grając z dużymi firmami, GieKSa traci połowę wartości

15.09.2009
- Mecze tych zespołów to zawsze wydarzenie. Ale jeśli jadąc do Łodzi chłopcy za dużo myśleli o tym, że przyjdzie im zagrać na wielkim Widzewie, to szybko może być po zabawie - mówi Marek Koniarek.
Jakich argumentów używają ci, którzy odmawiają GKS-owi miana klasowej drużyny? Przywołują wyniki jego wyjazdowych spotkań z potentatami. Bo 0-3 w Szczecinie i 0-2 w Zabrzu to rezultaty, które w miarę dokładnie oddają, ile piłkarze Adama Nawałki mieli w tych meczach do powiedzenia. Tymczasem już dzisiaj czeka ich prawdopodobnie jeszcze trudniejsze zadanie. Rękawicę podejmą bowiem w Łodzi, gdzie Widzew po raz ostatni przegrał w lidze rok temu.

- Grając z dużymi firmami, GieKSa traci połowę swojej wartości - uważa Marek Koniarek, była gwiazda obydwu drużyn. - Weźmy chociażby potyczkę z Górnikiem. Zabrzanie nie pokazali wcale wielkiej piłki, a i tak wygrali stosunkowo łatwo. Dlaczego? Bo zespół z Bukowej przegrał tamtą rywalizację jeszcze przed jej rozpoczęciem. Jeśli jadąc do Łodzi chłopcy za dużo myśleli o tym, że przyjdzie im zagrać na wielkim Widzewie, to bardzo szybko może być po zabawie - podkreśla Koniarek i wskazuje na ogromną rolę, jaką ma w tym elemencie do odegrania Adam Nawałka.

Na potwierdzenie swoich słów przywołuje scenariusz majowej konfrontacji w Jaworznie, kiedy to pierwszą połowę zawodnicy z Katowic wyraźnie przespali. - Nie byli sobą, dlatego łodzianie bez większego trudu objęli prowadzenie. Myśleli, że zwyciężą na stojąco i tutaj popełnili błąd, bo po przerwie mieli już naprzeciw siebie odmienionego rywala. Dzisiaj GKS walczący z równie dużym zacięciem stać co najmniej na remis - przekonuje.

Szansę na korzystny rezultat najlepszy niegdyś snajper naszej ekstraklasy upatruje też w samym przeciwniku. - Obecnej kadrze Widzewa daleko do tej z czasów jego świetności. Nie widać w niej tuzina gwiazd. Taką jedyną z prawdziwego zdarzenia jest Marcin Robak. Świetny napastnik. Gdy byłem szkoleniowcem Górnika Polkowice, chciałem go u siebie - przyznaje Koniarek. Ale na starcie z najlepszym strzelcem łódzkiego klubu Nawałka ma w rękawie asa.

Jest nim wracający po dyskwalifikacji za czerwoną kartkę Adrian Napierała, w tym sezonie pewny punkt katowickiej obrony. - Widzew prowadzi swoje ataki skrzydłami, a na takiego przeciwnika potrzebny jest ktoś bardzo skoczny. Adrian spełnia to kryterium. To w dużej mierze na nim będzie spoczywała odpowiedzialność za przecinanie dośrodkowań z bocznych stref boiska - zaznacza Koniarek, który przypomina, że jedenastka z Katowic na Al. Piłsudskiego zawsze prezentowała dobry futbol. W ubiegłych rozgrywkach górą byli tam jednak miejscowi.

W szeregach gości z Górnego Śląska nie zobaczymy Tomasza Hołoty (zgrupowanie kadry U-19) i borykającego się z kontuzją Piotra Plewni.

Widzew Łódź - GKS Katowice
wtorek, 19:10
sędziuje Wojciech Krztoń (Olsztyn)

Przypuszczalne składy

Widzew: Mielcarz - Broź, Ukah, Bieniuk, Dudu - Budka, Grzeszczyk, Panka, Ostrowski - Grzelczak, Robak.

GKS: Gorczyca - Sroka, Napierała, Kamiński, Niechciał - Goncerz, Cholerzyński, Wijas, Uszalewski - Iwan - Kaliciak.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również