Marcin Baszczyński: Legia ma fart, grała u siebie i ściany jej pomogły

16.04.2013
- Bez względu na to, czy drugi karny był słusznie podyktowany, gdybyśmy zdobyli drugą bramkę wywalczylibyśmy awans - zauważył Filip Starzyński, strzelec jedynej bramki dla Ruchu w dzisiejszym meczu.
- Przed meczem założyliśmy, że będziemy się starać zblokować dobrze z tyłu i wyprowadzać kontry. Byliśmy w tej taktyce konsekwentni. Ale w całym meczu zabrakło tego ostatniego strzału, który mógłby odwrócić losy tego spotkania. Próbowaliśmy długich piłek, ale nie udało się wywalczyć remisu - rozłożył ręce Marcin Baszczyński.

To właśnie po interwencji Baszczyńskiego sędzia Tomasz Musiał podyktował drugi rzut karny dla gospodarzy, którego na bramkę zamienił Wladimer Dwaliszwili. -  Legia ma fart, grała u siebie i ściany jej pomogły. Mimo że graliśmy dobrze, nie ma efektu w postaci awansu. Nikt nie będzie w przyszłości pamiętał, ze dziś nieźle zagraliśmy i byliśmy zdeterminowani. Liczy się wynik - powiedział obrońca.
 
Zanim jednak Gruzin strzelił drugiego gola dla Legii, wyrównał - również z rzutu karnego - Filip Starzyński. - Zostawiliśmy dziś na boisku dużo zdrowia. Trzeba przyznać, ze zagraliśmy niezły mecz, ale to Legia strzeliła dwie bramki i w efekcie wywalczyła awans do finału. Za szybko straciliśmy drugą bramkę i nie udało nam się potem odrobić strat, mimo, ze wypracowaliśmy kilka sytuacji. Bez względu na to, czy drugi karny był słusznie podyktowany, gdybyśmy zdobyli drugą bramkę wywalczylibyśmy awans - podsumował pomocnik, który w pierwszej połowie dwukrotnie był bliski zdobycia gola dla "Niebieskich".
źródło: ruchchorzow.com.pl

Przeczytaj również