"Mam nadzieję, że zawodnicy uniosą to, że nadchodzą lepsze czasy"

10.03.2013
- My w GKS-ie Katowice przeszliśmy już wiele złego. Nikomu tego nie życzymy. Perfekcyjnie jeszcze nie jest i daleko do tego, żeby było dobrze, ale tej zimy było już zdecydowanie więcej spokoju - mówi Rafał Górak.
To była udana zima w Katowicach?

Rafał Górak, trener GKS-u Katowice: - Nie ma co tu dużo mówić, na pewno na plus. Jesteśmy zadowoleni z tego, co się działo w klubie zimą i z zawodników, którzy do nas doszli. Mam nadzieję, że jeszcze jesteśmy w stanie się wzmocnić jednym zawodnikiem.

Właśnie, jak wygląda sprawa Janusza Gancarczyka?

- Jestem właśnie na meczu drugiego zespołu, wzmocnionego tymi, którzy do Łodzi nie jadą i jestem zadowolony z postawy Janusza w tym spotkaniu.

A czy któryś z zawodników szczególnie pana zimą zaskoczył? Zrobił jakiś spory postęp?

- Wie pan co, to będzie do oceny dopiero po meczach ligowych. Ale ja widzę postęp, uważam, że każdy z tych młodych ludzi bardzo dobrze się rozwija. Teraz trzeba to tylko przekuć na walkę ligową.

Ten okres przygotowawczy był - jak na GKS Katowice - bardzo spokojny. Nie ma pan obaw, że będzie tak, jak w wielu polskich klubach: dopóki jest ciężka sytuacja, grają dobrze, gdy się zaczyna poprawiać, na boisku jest coraz gorzej?

- Nie, wydaje mi się, że bardzo dużo będzie zależało od nas. My w GKS-ie przeszliśmy bardzo dużo złego. Zawodnicy są w stanie unieść to, że te spokojniejsze czasy nadchodzą. Dla nich to będzie bardzo mobilizujące, bo perfekcyjnie jeszcze nie jest i do tego, żeby było dobrze, jest bardzo daleko. Oczywiście było jednak dużo więcej spokoju tej zimy.

Jak wyglądają w takim razie wasze wiosenne cele? Niby jesteście w dole tabeli, ale przewaga nad strefą spadkową wygląda na dość bezpieczną.

- Dokładnie. Nadrzędny cel to dla nas jednak zapewnić sobie jak najszybciej utrzymanie w I lidze. Pierwsze trzy mecze gramy na wyjazdach i one już mogą zweryfikować, na co nas stać.

Myśli pan, że ta runda pokaże czy GKS Katowice będzie wkrótce w stanie walczyć o coś więcej? Mogą być widoczne podwaliny pod coś nowego, dobrego?

- Prawda jest taka, że najmniej ważne jest to, co ja myślę. Najważniejsze będzie, co pokażemy na boisku. Możemy mieć swoje przemyślenia, a liga potrafi to brutalnie weryfikować. Można się zderzyć z rzeczywistością. Niemniej, ja jestem pełen optymizmu i myślę, że ta rzeczywistość będzie dla nas coraz lepsza. Chcę żeby można było powiedzieć, że GKS zaczyna grać ciekawszą piłkę.

A co pan sądzi o Łódzkim KS-ie? Wygląda na to, że tam problemy organizacyjne były jeszcze większe niż w Katowicach...

- Nie wiem czy większe. Nikomu nie życzę takich, jakie były u nas. Mam tyle swoich problemów związanych ze swoją drużyną, że proszę mi wierzyć, iż najmniej interesuje mnie to, co się dzieje w innych klubach. Zdaję sobie sprawę, że problemy u rywali są niemałe. My na pewno nie musimy się bać jakiegoś rozprężenia, bo przechodziliśmy przez to samo i wiemy, że to potrafi zmobilizować.

Chyba jednak ciężko przygotować się do meczu z takim przeciwnikiem, który jest wielką niewiadomą?

- Tutaj słabych nie ma. W ekstraklasie drużyna z miejsc spadkowych gra jak równy z równym z faworytem do mistrzostwa. Nie ma różnic klas. Z każdym czekałby nas ciężki mecz.

Rozmawiał Michał Trela.

Łódzki KS - GKS Katowice
niedziela, 12:15
Sędzia Tomasz Garbowski (Kluczbork)
autor: Michał Trela

Przeczytaj również