"Łyżeczką powoli krok Naprzód"
15.03.2009
Dla Naprzodu zajęcie piątego miejsca na koniec sezonu oznacza postęp. Drużyna pnie się i słychać już o wyższych celach. - Nie od razu Rzym zbudowano - uśmiecha się Waldemar Klisiak, napastnik janowian. - Cierpliwie układamy mocny zespół, który z roku na rok awansuje o jedną pozycję. To oznacza, że w przyszłym powinniśmy powalczyć o medale - dodaje.
Mimo progresu, nie wszyscy są zadowoleni z zakończonych rozgrywek. Po odpadnięciu z ćwierćfinału, można było usłyszeć głosy domagające się podziękowania szkoleniowcowi, Jarolavowi Lehockiemu za współpracę. Jednak prezes nie poddaje się presji. - Nie robię zmian, które nie są uzasadnione. Jeżeli trener realizuje przedsezonowe założenia i rok po roku jesteśmy miejsce wyżej, to nie widzę podstaw do zwolnienia. Robienie reformy dla samej reformy mija się z celem - wyjaśnia.
- Wiadomo, każdy chciałby żebyśmy walczyli o mistrzostwo. Jednak nie jest to prostym zadaniem. Trzeba mieć naprawdę solidny zespół, aby móc grać o najwyższe laury. Powoli pniemy się do góry i wieje optymizmem na przyszłość. Potrzeba czasu - broni się Lehocky. - Jeżeli co roku będziemy szczebel wyżej, to w końcu okaże się, że w Janowie doczekamy się mistrzostwa Polski - uspokaja prezes.
W tej chwili zawodnicy są na urlopach. Natomiast prezes oraz trener wraz z paroma osobami pracuje nad budową drużyny na kolejne rozgrywki. Zadanie nie będzie łatwe. - Wszystko zależy od finansów. Będzie kasa, będą zawodnicy. To jest stara, prosta zasada - tłumaczy sternik janowian. - Musimy utrzymać trzon zespołu i wzmocnić się nowymi nazwiskami.
- Żyjemy w gospodarce kapitalistycznej. Chcąc mieć dopięty budżet nie mogę obiecać kokosów. Mam świadomość, że w tym kryzysie kondycja sponsorów może nie być już tak dobra jak wcześniej. Nie będzie łatwo, ale zrobimy wszystko, aby poprawić fundusze klubu - kończy Grycner.
Mimo progresu, nie wszyscy są zadowoleni z zakończonych rozgrywek. Po odpadnięciu z ćwierćfinału, można było usłyszeć głosy domagające się podziękowania szkoleniowcowi, Jarolavowi Lehockiemu za współpracę. Jednak prezes nie poddaje się presji. - Nie robię zmian, które nie są uzasadnione. Jeżeli trener realizuje przedsezonowe założenia i rok po roku jesteśmy miejsce wyżej, to nie widzę podstaw do zwolnienia. Robienie reformy dla samej reformy mija się z celem - wyjaśnia.
- Wiadomo, każdy chciałby żebyśmy walczyli o mistrzostwo. Jednak nie jest to prostym zadaniem. Trzeba mieć naprawdę solidny zespół, aby móc grać o najwyższe laury. Powoli pniemy się do góry i wieje optymizmem na przyszłość. Potrzeba czasu - broni się Lehocky. - Jeżeli co roku będziemy szczebel wyżej, to w końcu okaże się, że w Janowie doczekamy się mistrzostwa Polski - uspokaja prezes.
W tej chwili zawodnicy są na urlopach. Natomiast prezes oraz trener wraz z paroma osobami pracuje nad budową drużyny na kolejne rozgrywki. Zadanie nie będzie łatwe. - Wszystko zależy od finansów. Będzie kasa, będą zawodnicy. To jest stara, prosta zasada - tłumaczy sternik janowian. - Musimy utrzymać trzon zespołu i wzmocnić się nowymi nazwiskami.
- Żyjemy w gospodarce kapitalistycznej. Chcąc mieć dopięty budżet nie mogę obiecać kokosów. Mam świadomość, że w tym kryzysie kondycja sponsorów może nie być już tak dobra jak wcześniej. Nie będzie łatwo, ale zrobimy wszystko, aby poprawić fundusze klubu - kończy Grycner.
Polecane
Polska Hokej Liga