Ligowy szlagier przy Bukowej. "To będzie piłkarskie święto!"
14.04.2013
GKS Katowice w czterech dotychczasowych meczach rundy wiosennej sięgnął po dziewięć punktów. Zawisza zdobył oczko mniej i podobnie jak drużyna z Bukowej ma do rozegrania jedno zaległe spotkanie. Bydgoszczanie przed niedzielną potyczką mają jednak jasny cel. - Chcemy sięgnąć po komplet punktów i wrócić na fotel lidera - zapowiada Paweł Strąk, pomocnik niebiesko-czarnych.
Apetyt na kolejny ligowy triumf ma także GieKSa, która przed tygodniem pauzowała z powodu odwołanej wyjazdowej potyczki z Kolejarzem Stróże. - Jesteśmy naładowani pozytywną energią i Zawiszy na pewno się nie przestraszymy. Znamy swoją wartość i wiemy, że możemy w tym meczu sięgnąć po komplet punktów. Tym bardziej, że przy naszych kibicach zawsze gra nam się łatwiej - przyznaje Grzegorz Fonfara, pomocnik katowiczan.
Do niedzielnej potyczki GKS przystąpi bez Alana Czerwińskiego, który pauzuje za kartki. Z tego samego powodu nie zagra w bydgoskiej drużynie Hermes Neves Soares. Kontuzja wyłączyła z gry z kolei byłego napastnika Ruchu Chorzów Pawła Abbota. Z powodu urazu nie zagra także Rafał Leśniewski.
Niedzielną potyczkę obserwować z perspektywy trybun obserwować ma komplet widzów. Nie zabraknie także sporej grupy kibiców z Bydgoszczy, którzy mimo zamkniętego sektora kibiców gości pojawią się w stolicy województwa Śląskiego. Podobnie rzecz miała się w poprzednim sezonie, a Zawisza triumfował w Katowicach 1-0.
- Czujemy, że zapowiada się prawdziwe piłkarskie święto. Może pora do gry w piłkę nie będzie najlepsza, bo na Śląsku w niedzielne południe myśli się raczej o obiedzie niż o pójściu na stadion, ale jestem przekonany, że wszyscy ci, którzy pojawią się na trybunach nie będą żałować tej decyzji. Po zwycięstwie obiad smakował będzie jeszcze lepiej - przekonuje Fonfara.
Faworyta niedzielnej potyczki wskazać niezwykle trudno. Zadania nie ułatwia także historia spotkań obu drużyn, która jest bardzo wyrównana. Z 25. dotychczasowych gier GieKSa była górą była dwanaście razy. Zawisza triumfował jedenastokrotnie, a dwa starcia kończyły się podziałem punktów. Bilans bramkowy jest remisowy i wynosi 25-25.
GKS Katowice - Zawisza Bydgoszcz
niedziela, 12:30
Sędzia Jacek Małyszek
Apetyt na kolejny ligowy triumf ma także GieKSa, która przed tygodniem pauzowała z powodu odwołanej wyjazdowej potyczki z Kolejarzem Stróże. - Jesteśmy naładowani pozytywną energią i Zawiszy na pewno się nie przestraszymy. Znamy swoją wartość i wiemy, że możemy w tym meczu sięgnąć po komplet punktów. Tym bardziej, że przy naszych kibicach zawsze gra nam się łatwiej - przyznaje Grzegorz Fonfara, pomocnik katowiczan.
Do niedzielnej potyczki GKS przystąpi bez Alana Czerwińskiego, który pauzuje za kartki. Z tego samego powodu nie zagra w bydgoskiej drużynie Hermes Neves Soares. Kontuzja wyłączyła z gry z kolei byłego napastnika Ruchu Chorzów Pawła Abbota. Z powodu urazu nie zagra także Rafał Leśniewski.
Niedzielną potyczkę obserwować z perspektywy trybun obserwować ma komplet widzów. Nie zabraknie także sporej grupy kibiców z Bydgoszczy, którzy mimo zamkniętego sektora kibiców gości pojawią się w stolicy województwa Śląskiego. Podobnie rzecz miała się w poprzednim sezonie, a Zawisza triumfował w Katowicach 1-0.
- Czujemy, że zapowiada się prawdziwe piłkarskie święto. Może pora do gry w piłkę nie będzie najlepsza, bo na Śląsku w niedzielne południe myśli się raczej o obiedzie niż o pójściu na stadion, ale jestem przekonany, że wszyscy ci, którzy pojawią się na trybunach nie będą żałować tej decyzji. Po zwycięstwie obiad smakował będzie jeszcze lepiej - przekonuje Fonfara.
Faworyta niedzielnej potyczki wskazać niezwykle trudno. Zadania nie ułatwia także historia spotkań obu drużyn, która jest bardzo wyrównana. Z 25. dotychczasowych gier GieKSa była górą była dwanaście razy. Zawisza triumfował jedenastokrotnie, a dwa starcia kończyły się podziałem punktów. Bilans bramkowy jest remisowy i wynosi 25-25.
GKS Katowice - Zawisza Bydgoszcz
niedziela, 12:30
Sędzia Jacek Małyszek
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku