Legia - Ruch 2-1. Trzy rzuty karne, "Niebiescy" za burtą Pucharu Polski

16.04.2013
"Niebiescy" byli w finale Pucharu Polski przez pięć minut. Decydująca o awansie Legii Warszawa bramka padła z kontrowersyjnego rzutu karnego. Sędzia Tomasz Musiał podyktował łącznie aż trzy "11".
Wydarzenie
"Niebiescy" błyskawicznie odpowiedzieli na pierwszą bramkę dla Legii. Łukasz Janoszka świetnie odnalazł się w polu karnym gospodarzy i próbował minąć Wojciecha Skabę. Bramkarz "Wojskowych" faulował (przyznać trzeba jednak, że piłkarz Ruchu szukał faulu), przez co sędzia wskazał na 11. metr. Rzut karny skutecznie wykończył Filip Starzyński.

Bohater
Wladimer Dwaliszwili wprowadził Legię do finału Pucharu Polski. Pierwszą bramkę zdobył - głową - po bardzo dobrym dośrodkowaniu Michała Kucharczyka. Drugi raz pokonał Krzysztofa Kamińskiego z rzutu karnego, dosyć kontrowersyjnego. W polu karnym - zdaniem sędziego - Artura Jędrzejczyka faulował Marcin Baszczyński.

Rozczarowanie
Miroslav Radović był mało widoczny, notował straty. Przed przerwą miał idealną szansę na wyprowadzenie swojego zespołu na prowadzenie. Po faulu Jakuba Smektały na Tomaszu Brzyskiego, sędzia podyktował pierwszy w tym meczu rzut karny. Serb spisał się jednak fatalnie - uderzył prosto w Kamińskiego. Pomocnik Legii miał także kolejną wyśmienitą okazję do zdobycia gola. Z kilku metrów ponownie uderzył prosto w bramkarza Ruchu.

Co ciekawego:
- Mało brakowało, by w pierwszej połowie własnego bramkarza pokonał Łukasz Tymiński. Gracz Ruchu wślizgiem wybijał piłkę, która zmierzała do Dwaliszwiliego. Trzeba jednak przyznać, że zawodnik "Niebieskich" spisał się bardzo dobrze, gdyby nie ta interwencja, mogło być groźnie.

- Kolejny dobry mecz rozegrał Kamiński. Nie tylko obronił rzut karny, ale też w dobrym stylu bronił uderzenia Radovicia czy Łukasza Furmana, gdy ten bardzo mocno uderzał z rzutu wolnego.

- Przed przerwą dwie dobre sytuacje miał Starzyński. Najpierw, po kapitalnym podaniu Janoszki, z najwyższym trudem jego uderzenie wybił na rzut rożny Skaba, za drugim razem "Figo" strzelił obok bramki, tuż po tym, jak "z klepy", wspólnie z Janoszką, rozklepał defensywę Legii.

- Blisko strzelenia bramki na 2-2 był Marek Zieńczuk. Pomocnik Ruchu uderzył z około 16 metrów po ziemi, minimalnie obok słupka.

- Spotkanie prowadził Tomasz Musiał z Krakowa. Co ciekawe, ten sam arbiter "gwizdał" w meczu Legii z Ruchem w sezonie 2010/2011. Wówczas chorzowianie - po trzech bramkach Arkadiusza Piecha - wygrali przy Łazienkowskiej 3-2.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również