Legia - Ruch 2-1. "Niebiescy" zapewnili sobie awans w dogrywce
23.03.2010
Losy tego dwumeczu mogły zostać przesądzone w niecałą godzinę. Tyle czasu potrzebował osłabiony zespół Ruchu, by stworzyć sobie w Warszawie trzy stuprocentowe sytuacje. Za każdym razem świetne szanse miał Marcin Zając. Najpierw prezent dał mu Inaki Astiz. Jeszcze przed przerwą wybornym, prostopadłym podaniem popisał się Michał Pulkowski. Zając miał przed sobą za każdym razem tylko Jana Muchę. - Dokonałem złego wyboru. Chciałem przerzucić piłkę nad Jankiem, a trafiłem go w... ucho - westchnął, mając na myśli tę drugą okazję.
Co nawyrabiał Zając? To się w głowie nie mieści! >
Legia stuprocentowych szans w pierwszej odsłonie nie miała. Bardzo dobrze, pewnie spisywał się Matko Perdijić, zastępujący między słupkami Krzysztofa Pilarza. Chorwat jeszcze raz udowodnił, że mógłby spokojnie bronić w ekstraklasie, gdyby nie tak mocny konkurent do miejsca między słupkami. Kunsztem wykazał się po strzale Jakuba Wawrzyniaka i rykoszecie od jednego z obrońców. Po wznowieniu gry pod bramką Perdijicia było coraz bardziej gorąco.
- Rozegraliśmy w drugiej połowie bardzo dobre spotkanie - chwalił swoich piłkarzy Stefan Białas. Bo Legia przejęła w pełni inicjatywę. Dyktowała warunki. Co chwilę okazje miał Bartłomiej Grzelak. Po mięciutkim podaniu Macieja Iwańskiego skiksował. Kolejną sytuację wypracował Maciej Rybus, który wszedł w przerwie i był od tego momentu najlepszym piłkarzem na boisku. Grzelak uderzył, Perdijić sparował, a piłkę z linii bramkowej wybił Ariel Jakubowski.
Golem pachniało tym intensywniej, że Zając miał trzecią szansę. Dostał idealne podanie w tempo, minął wychodzącego z bramki Muchę i miał pustą bramkę. Co zrobił? Zaczekał aż bramkarz wróci między słupkami, a razem z nim obrońcy. Nic dziwnego, że kiedy wreszcie schodził z boiska, to kibice Legii skandowali: "dziękujemy, dziękujemy" i bili szydercze brawa. Gwizdali natomiast, kiedy do piłki dochodził Grzelak, choć ten w końcu wpakował piłkę do siatki. Rozzłościł jednak wtedy fanów na dobre, bo pobiegł w kierunku... pustych trybun.
Zobacz bramkę Łukasza Janoszki >
Waldemar Fornalik postawił w końcówce meczu na atak. Wiedział, że jedna bramka da awans. Plan wypalił. Ruch w dogrywce przejął inicjatywę i strzelił gola. Janoszka popisał się indywidualną, piękną akcją. - Dobrze się to dla nas wszystko skończyło. Cieszymy się z awansu, choć trochę szkoda bramki straconej w końcówce. Zremisować to zawsze lepiej niż przegrać - dodał szczęśliwy "Ecik".
Co nawyrabiał Zając? To się w głowie nie mieści! >
Legia stuprocentowych szans w pierwszej odsłonie nie miała. Bardzo dobrze, pewnie spisywał się Matko Perdijić, zastępujący między słupkami Krzysztofa Pilarza. Chorwat jeszcze raz udowodnił, że mógłby spokojnie bronić w ekstraklasie, gdyby nie tak mocny konkurent do miejsca między słupkami. Kunsztem wykazał się po strzale Jakuba Wawrzyniaka i rykoszecie od jednego z obrońców. Po wznowieniu gry pod bramką Perdijicia było coraz bardziej gorąco.
- Rozegraliśmy w drugiej połowie bardzo dobre spotkanie - chwalił swoich piłkarzy Stefan Białas. Bo Legia przejęła w pełni inicjatywę. Dyktowała warunki. Co chwilę okazje miał Bartłomiej Grzelak. Po mięciutkim podaniu Macieja Iwańskiego skiksował. Kolejną sytuację wypracował Maciej Rybus, który wszedł w przerwie i był od tego momentu najlepszym piłkarzem na boisku. Grzelak uderzył, Perdijić sparował, a piłkę z linii bramkowej wybił Ariel Jakubowski.
Golem pachniało tym intensywniej, że Zając miał trzecią szansę. Dostał idealne podanie w tempo, minął wychodzącego z bramki Muchę i miał pustą bramkę. Co zrobił? Zaczekał aż bramkarz wróci między słupkami, a razem z nim obrońcy. Nic dziwnego, że kiedy wreszcie schodził z boiska, to kibice Legii skandowali: "dziękujemy, dziękujemy" i bili szydercze brawa. Gwizdali natomiast, kiedy do piłki dochodził Grzelak, choć ten w końcu wpakował piłkę do siatki. Rozzłościł jednak wtedy fanów na dobre, bo pobiegł w kierunku... pustych trybun.
Zobacz bramkę Łukasza Janoszki >
Waldemar Fornalik postawił w końcówce meczu na atak. Wiedział, że jedna bramka da awans. Plan wypalił. Ruch w dogrywce przejął inicjatywę i strzelił gola. Janoszka popisał się indywidualną, piękną akcją. - Dobrze się to dla nas wszystko skończyło. Cieszymy się z awansu, choć trochę szkoda bramki straconej w końcówce. Zremisować to zawsze lepiej niż przegrać - dodał szczęśliwy "Ecik".
Polecane