Łęczna - GKS Katowice 2-1. Strzelili gola w dziesiątkę, ale to nie wystarczyło
25.08.2012
Wydarzenie
Nie była nim szybko stracona bramka, lecz czerwona kartka, którą zobaczył w 74. minucie Marcin Pietroń. Piłkarz GKS-u został dziś dwukrotnie upomniany żółtymi kartonikami, a w konsekwencji usunięty z boiska. Krótko potem GKS stracił drugiego gola.
Bohater
Witold Sabela. GKS stracił dziś dwie bramki, ale jego bramkarz i tak wykonał świetną robotę. Pojedynki z nim przegrali Kamil Oziemczuk i Maciej Ropiejko.
Rozczarowanie
Maciej Ropiejko zmarnował co najmniej trzy wyborne sytuacje do zdobycia bramki, kiedy miał naprzeciw siebie tylko i wyłącznie bramkarza GKS-u Katowice. Kiedy mijał Sabelę, trafiał w słupek lub wyjeżdżał poza obręb boiska.
Co ciekawego
- Nie wszyscy kibice jeszcze zasiedli na trybunach, gdy Kamil Oziemczuk ładnym wolejem wyprowadził Bogdankę na prowadzenie.
- Bliski wyrównania był Przemysław Pitry. Po dośrodkowaniu z rzut rożnego ładnie uderzył piłkę głową. Świetnie interweniował jednak Sergiusz Prusak. Później przy stanie 0-1 bliscy wyrównania byli Krzysztof Wołkowicz i Deniss Rakels. Ostatecznie Łotysz wpisał się na listę strzelców, ale już w momencie, kiedy Bogdanka prowadziła dwoma golami.
- Drużyna GKS-u Katowice była dopingowana przez grupę swoich kibiców. To dzięki nim to widowisko nabrało kolorytu.
Nie była nim szybko stracona bramka, lecz czerwona kartka, którą zobaczył w 74. minucie Marcin Pietroń. Piłkarz GKS-u został dziś dwukrotnie upomniany żółtymi kartonikami, a w konsekwencji usunięty z boiska. Krótko potem GKS stracił drugiego gola.
Bohater
Witold Sabela. GKS stracił dziś dwie bramki, ale jego bramkarz i tak wykonał świetną robotę. Pojedynki z nim przegrali Kamil Oziemczuk i Maciej Ropiejko.
Rozczarowanie
Maciej Ropiejko zmarnował co najmniej trzy wyborne sytuacje do zdobycia bramki, kiedy miał naprzeciw siebie tylko i wyłącznie bramkarza GKS-u Katowice. Kiedy mijał Sabelę, trafiał w słupek lub wyjeżdżał poza obręb boiska.
Co ciekawego
- Nie wszyscy kibice jeszcze zasiedli na trybunach, gdy Kamil Oziemczuk ładnym wolejem wyprowadził Bogdankę na prowadzenie.
- Bliski wyrównania był Przemysław Pitry. Po dośrodkowaniu z rzut rożnego ładnie uderzył piłkę głową. Świetnie interweniował jednak Sergiusz Prusak. Później przy stanie 0-1 bliscy wyrównania byli Krzysztof Wołkowicz i Deniss Rakels. Ostatecznie Łotysz wpisał się na listę strzelców, ale już w momencie, kiedy Bogdanka prowadziła dwoma golami.
- Drużyna GKS-u Katowice była dopingowana przez grupę swoich kibiców. To dzięki nim to widowisko nabrało kolorytu.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku