Łęczna - GKS Katowice 1-0. Górnik robił, co mógł, by... pomóc GieKSie

13.03.2010
GKS Katowice radził sobie w Łęcznej bardzo dzielnie, ale nie potrafił wykorzystać najpierw rzutu karnego, a później gry w przewadze! Na wiosnę katowiczanie pozostają jeszcze bez gola.
Jadąc do Łęcznej, gracze GKS-u zdawali sobie sprawę, że w pojedynku z będącym pod ścianą Górnikiem wielu sytuacji mieć nie będą. Tymczasem na chwilę przed przerwą zmarnowali najlepszą z możliwych - rzut karny! Po faulu Piotra Karwana na Bartłomieju Dudzicu piłkę na 11. metrze ustawił Gabriel Nowak, ale nie potrafił pokonać Sergiusza Prusaka. Odbitą przez bramkarza piłkę do siatki skierował Paweł Buśkiewicz, ale wtedy sędzia odgwizdał spalonego!

Tę okazję było tym trudniej przeboleć, że wcześniej to miejscowi wyszli na prowadzenie. - Kogo obawiam się najbardziej? Sporo krwi napsuł mi już Prejuce Nakoulma... - mówił naszemu portalowi Jacek Gorczyca i - jak się okazało - wykrakał. Napastnik rodem z Burkina Faso otrzymał bardzo dobre podanie od Radosława Bartoszewicza i umieścił piłkę w siatce głową.

Nakoulma groźny był również po zmianie stron. Na 20 minut przed końcem gry plan taktyczny jego zespołu legł jednak w gruzach. Wszystko za sprawą bezmyślnego faulu Pawła Tomczyka na Dudzicu. Arbiter momentalnie pokazał obrońcy Górnika żółtą kartkę, a że Tomczyk jedno "żółtko" na swoim koncie już miał, to GieKSa kończyła spotkanie w przewadze.

Błyskawicznie zareagował Robert Moskal, który za pomocnika Łukasza Wijasa posłał w bój napastnika Michała Nowaka. Ten miał okazję do wpisania się na listę strzelców, ale ostatecznie ani jemu, ani żadnego z jego kolegów ta sztuka się nie udała.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również