Kurator GKS-u Katowice: Niektórzy myślą, że mam w kieszeni 3 miliony

07.05.2010
- Są tacy, którzy po przeczytaniu, że GKS Katowice ma 3 miliony długu, założyli, że ja muszę mieć tyle właśnie pieniędzy do rozdysponowania, ale rozdysponować ich nie chcę - mówi Wojciech Cygan.
Pisaliśmy wczoraj o sprawie Marcina Krysińskiego, który wygrał przed sądem z GKS-em Katowice. I-ligowiec ma wypłacić swojemu byłemu zawodnikowi wszystkie zaległości. Co na to Wojciech Cygan, kurator klubu? Przyznaje, że na miejscu Krysińskiego postąpiłby podobnie.

- Nie dziwię się ani Marcinowi, ani żadnemu z pozostałych piłkarzy, którym GKS zalega pieniądze, a którzy poszli z tym do sądu. Dziwię się natomiast, że choć dzwonili na Bukową, wysyłali pisma, to nikt ze strony klubu nie chciał na nie odpowiadać. To nieprofesjonalne - podkreśla Cygan i zapewnia, że on sam kontaktu z wierzycielami nie unika.

Ci natomiast mijają się chwilami z prawdą. - Kilku stwierdziło, że przeczytało w gazecie, że mam do rozdysponowania 3 miliony złotych. Tyle że żadna gazeta o niczym takim nie pisała. Oni założyli po prostu, że skoro klub ma 3 miliony długu, to ja muszę mieć tyle samo w kieszeni - tłumaczy Cygan. A ile ma tak naprawdę? - Na spokojną egzystencję klubu - odpowiada.

Tymczasem są już wstępne wyniki przeprowadzanego na Bukowej audytu. - To, co już wiemy, mnie osobiście nie zaskoczyło. Za wcześnie jednak, by mówić już w mediach o konkretach. Jak będę miał wszystko na papierze, to przedstawię wyniki członkom stowarzyszenia, a później zorganizujemy pewnie spotkanie z dziennikarzami - zapowiada kurator GieKSy.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również