"Ktoś, kto podchodzi znad morza, serca za GKS oddawał nie będzie"

13.04.2012
Były znakomity piłkarz klubu z Bukowej bardzo żałuje, że w klubie praktycznie nie ma wychowanków. - Stawia się na Gierczaków i Belianczinów, a GieKSa cały czas broni się przed spadkiem - mówi Jerzy Wijas.
Trzy lata temu, gdy trenerem GKS-u Katowice był Adam Nawałka, GKS bronił się przed spadkiem. Miał też problemy finansowe. Ówczesny szkoleniowiec katowiczan postawił jednak na młodych Kamila Cholerzyńskeigo i Tomasza Hołotę. Młodzi piłkarze zdali egzamin na piątkę. Dziś na Bukowej trudno doszukać się wychowanków, którzy stanowią o sile zespołu...

Za czasów Wojciecha Stawowego były plany, aby w przyszłości 55 procent składu GieKSy stanowili wychowankowie. Poza papier ambicje te jednak nie wyszły. Nadzieję daje jedynie Bartosz Sobotka, który bardzo dobrze radzi sobie na lewej stronie obrony, choć jego nominalną pozycję jest przecież lewe skrzydło.

Nad takim stanem rzeczy ubolewa Jerzy Wijas. - Sobotka jest wychowankiem, ale jeśli zdarzą się jakieś niepowodzenia, to najpierw przyczepią się do niego - mówi był gracz GieKSy. Świetny przed laty pomocnik żałuje, że w jego byłym klubie nie ma wychowanków. - Ci którzy grają, lepsi wcale nie są. O ile nie są gorsi - uważa.

- Stawia się na Gierczaków i Belianczinów, a GieKSa cały czas broni się przed spadkiem. To powinno dać komuś coś do myślenia - mówi trener A-klasowej Lechii 06 Mysłowice. - Kiedyś wszyscy jeździliśmy na d..., bo w składzie byli ludzie, którym na klubie zależało. A teraz? Jeden z drugim boi się wślizg zrobić. Jak słyszę, że ten czy tamten oddaje za ten klub serce, to szlag mnie trafia. Ktoś, kto podchodzi znad morza, serca za GKS oddawał nie będzie - mówi bez ogródek.
źródło: Sport

Przeczytaj również