Któremu z naszych zespołów kontuzje dały się najbardziej we znaki?
13.12.2010
Górnik Zabrze, gdzie liczenie strat w ludziach musieli rozpocząć jeszcze przed startem sezonu. Padło na Michała Pazdana i jego kolano. Co gorsza, już po po kilku kolejkach rozgrywek dołączył do niego Piotr Gierczak, który podczas treningu złamał nogę. Na Roosevelta żałowali tym bardziej, że doświadczony pomocnik był akurat w świetnej formie. Liczono więc na innych... I o ile Danielowi Sikorskiemu złamany nos w występach nie przeszkodził, o tyle Grzegorza Bonina uraz wykluczył na prawie miesiąc. W tym czasie starał się go zastąpić Michał Jonczyk, ale do powrotu Bonina do gry nie dotrwał...
Pech przeklinali też w Chorzowie. I to już od 1. kolejki, kiedy to Ariel Jakubowski nabawił się kontuzji kolana. Na tym rozdział pod tytułem "runda jesienna" się dla niego zamknął. Lepiej rozpoczęli Grzegorz Bronowicki i Sebastian Olszar. Sęk w tym, że w trakcie rundy i oni nabawili się urazów. Bronowicki z wysokości trybun obejrzał aż dziewięć spotkań. Olszar, który w meczu z Widzewem Łódź złamał kość jarzmową, pauzował o trzy mecze krócej.
W Bytomiu w największe pokłady cierpliwości musiał się uzbroić Marek Bażik. Ba, zastanawiano się nawet, czy Słowak nie będzie musiał zakończyć kariery. Czarny scenariusz wciąż nie został przekreślony. Bażik grał jesienią z rzadka. Już w 2. kolejce kontuzji doznał Lukas Killar. Jego pech polegał na tym, że gdy on się leczył, to udanie zastępował go Mateusz Żytko. Tym sposobem Killar nie wzbogacił już później swojej statystyki choćby o minutę.
Jak było w I lidze? Trudne chwile przeżywał Jan Woś. Diagnoza mówiąca o uszkodzeniu więzadeł i łękotki sprawiła, że doświadczony pomocnik na dalszą część rundy z drużyny wypadł, a niewykluczone, że ostatni występ w profesjonalnym futbolu ma już za sobą.
Spokojnie spać może natomiast Adrian Napierała. Obrońca GKS-u Katowice wreszcie poddał się operacji barku, która raz na zawsze powinna jego kłopot "uciszyć". Taki sam problem dopadł Dariusza Kołodzieja, pomocnika Podbeskidzia Bielsko-Biała. Swoje w szeregach "Górali" pauzować musiał również stoper Bartłomiej Konieczny, co od razu przełożyło się na jakość gry defensywnej drużyny.
Z tą nie mieli kłopotów w Piaście. Stosunkowo często "sypała" się natomiast ofensywa. Taki Michał Chałbiński na przykład jeszcze na dobre w składzie gliwiczan się nie pokazał, a już z niego zniknął. Powrotu się nie doczekał. Nie można tego powiedzieć o Michale Farkaszu z Ruchu Radzionków, któremu w okresie przygotowawczym posłuszeństwa odmówiło kolano. Owszem, Słowak w trzy miesiące się wykurował, tyle że po 45 minutach gry... uraz się odnowił. Co ma jednak powiedzieć jego kolega z szatni, Damian Kaciczak, który we wrześniu drugi raz z rzędu złamał nogę (w czasie zwykłej przebieżki na treningu!)? A stało się to po 10 miesiącach przymusowej pauzy...
Pech przeklinali też w Chorzowie. I to już od 1. kolejki, kiedy to Ariel Jakubowski nabawił się kontuzji kolana. Na tym rozdział pod tytułem "runda jesienna" się dla niego zamknął. Lepiej rozpoczęli Grzegorz Bronowicki i Sebastian Olszar. Sęk w tym, że w trakcie rundy i oni nabawili się urazów. Bronowicki z wysokości trybun obejrzał aż dziewięć spotkań. Olszar, który w meczu z Widzewem Łódź złamał kość jarzmową, pauzował o trzy mecze krócej.
W Bytomiu w największe pokłady cierpliwości musiał się uzbroić Marek Bażik. Ba, zastanawiano się nawet, czy Słowak nie będzie musiał zakończyć kariery. Czarny scenariusz wciąż nie został przekreślony. Bażik grał jesienią z rzadka. Już w 2. kolejce kontuzji doznał Lukas Killar. Jego pech polegał na tym, że gdy on się leczył, to udanie zastępował go Mateusz Żytko. Tym sposobem Killar nie wzbogacił już później swojej statystyki choćby o minutę.
Jak było w I lidze? Trudne chwile przeżywał Jan Woś. Diagnoza mówiąca o uszkodzeniu więzadeł i łękotki sprawiła, że doświadczony pomocnik na dalszą część rundy z drużyny wypadł, a niewykluczone, że ostatni występ w profesjonalnym futbolu ma już za sobą.
Spokojnie spać może natomiast Adrian Napierała. Obrońca GKS-u Katowice wreszcie poddał się operacji barku, która raz na zawsze powinna jego kłopot "uciszyć". Taki sam problem dopadł Dariusza Kołodzieja, pomocnika Podbeskidzia Bielsko-Biała. Swoje w szeregach "Górali" pauzować musiał również stoper Bartłomiej Konieczny, co od razu przełożyło się na jakość gry defensywnej drużyny.
Z tą nie mieli kłopotów w Piaście. Stosunkowo często "sypała" się natomiast ofensywa. Taki Michał Chałbiński na przykład jeszcze na dobre w składzie gliwiczan się nie pokazał, a już z niego zniknął. Powrotu się nie doczekał. Nie można tego powiedzieć o Michale Farkaszu z Ruchu Radzionków, któremu w okresie przygotowawczym posłuszeństwa odmówiło kolano. Owszem, Słowak w trzy miesiące się wykurował, tyle że po 45 minutach gry... uraz się odnowił. Co ma jednak powiedzieć jego kolega z szatni, Damian Kaciczak, który we wrześniu drugi raz z rzędu złamał nogę (w czasie zwykłej przebieżki na treningu!)? A stało się to po 10 miesiącach przymusowej pauzy...
Polecane
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów