Krzysztof Markowski: Ciekawe, czy nadal jest im do śmiechu?

18.10.2010
- Jeśli w GieKSie twierdzą, że nie wygraliśmy zasłużenie, to zgadzam się w stu procentach. Trochę szczęścia mieliśmy. Ale kto będzie o tym za tydzień pamiętał? - zapytuje pomocnik Odry Wodzisław.
Przy okazji spotkania Odry Wodzisław z GKS-em Katowice w centrum uwagi znalazł się Krzysztof Markowski. I nic dziwnego. Mowa w końcu o zawodniku, który jeszcze niedawno nosił na Bukowej kapitańską opaskę... - Spędziłem tam kilka fajnych lat. Nigdy nie ukrywałem, że darzę ten klub ogromnym sentymentem. Dobrze stało się, że w sobotę stawiło się u nas tak wielu kibiców GieKSy. Szczerze mówiąc, nie pamiętam, by kiedykolwiek przyjechała do nas tak liczna grupa fanów rywala - mówi pomocnik wodzisławian.

Doping około 1300 sympatyków GKS-u piłkarzom Wojciecha Stawowego jednak nie pomógł. Owszem, goście dominowali, ale za nic nie potrafili swej przewagi udokumentować. - Taki był nasz plan - cofnąć się do tyłu i oddać inicjatywę. Nie było to może efektowne, ale cel uświęca środki. A jeśli w Katowicach twierdzą, że nie wygraliśmy zasłużenie, to zgadzam się w stu procentach. Trochę szczęścia mieliśmy. Ale kto będzie o tym za tydzień pamiętał? Liczy się to, że odskoczyliśmy od strefy spadkowej - wskazuje Markowski.

Ba, biorąc pod uwagę cztery ostatnie kolejki, zespół z Bogumińskiej jest... prawdziwym postrachem ligi. W czterech meczach zdobył 10 punktów, nie tracąc przy tym ani jednego gola! - Mamy niedoświadczoną drużynę, tymczasem nie potrafią u nas wygrać ani Sandecja Nowy Sącz, ani GKS, choć - powiedzmy sobie szczerze - katowiczanie z takimi nazwiskami powinni byli ograć nas tak na oko trzema golami. Swoją drogą, przed sezonem się z nas śmiali, więc ciekawe, czy nadal jest im do śmiechu? - stwierdza z przekąsem.

I gdyby tylko jeszcze za sukcesami na boisku szła poprawa finansów klubu... - Czytałem gdzieś, że otrzymaliśmy jakiś większy zastrzyk gotówki. To nieprawda. Oprócz premii nie dostajemy nic, a ostatnio nawet i premii zabrakło. Nie ma co ukrywać - długi, jakie zastały w klubie nowe władze, są ogromne - podkreśla "Maro".
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również