Krzysztof Kaliciak: Nie przywiązałem się do Krakowa. W sercu mam GKS

19.07.2010
- W Cracovii nie otrzymałem prawdziwiej szansy, ale zdaję sobie też sprawę, że z takimi problemami ze zdrowiem, jakie miałem, trudno było ją otrzymać - mówi wracający na Bukową napastnik.
Wypożyczenie Krzysztofa Kaliciaka kibice GKS-u Katowice przyjęli z dużym zadowoleniem. To jednak zasługa jego świetnej formy z rundy jesiennej minionego sezonu, a więc sprzed pół roku. Bo ostatnie miesiące dla 24-latka udane już nie były... - W Cracovii nie otrzymałem prawdziwiej szansy, ale zdaję sobie też sprawę, że jeśli przez dwa miesiące się nie trenuje, a tylko wzmacnia nogi po kontuzji, to trudno było ją otrzymać - mówi sam zainteresowany.

I - paradoksalnie - właśnie problemy ze zdrowiem, jakie ostatnio go nękały, sprawiają, że pobytu w w ekstraklasie nie nazywa porażką. - Poniósłbym ją, gdybym był zdrowy i nie grał - tłumaczy. - Do GKS-u wracam, żeby się odbudować i przypomnieć kibicom. Mam na to rok - podkreśla "Kali". A co później? - Jeśli będzie opcja pozostania na Bukowej, to czemu by nie? Nie jestem jakoś bardzo przywiązany do Krakowa. W sercu mam GKS - zaznacza.

Pytanie, jaką będzie w nim pełnił rolę? W tym momencie trenerowi Dariuszowi Fornalakowi bliższa jest bowiem taktyka z jednym tylko napastnikiem, a głównym kandydatem na tę pozycję wydaje się jak na razie być Przemysław Pitry.

Jedno jest pewne. - Jeszcze sporo mi brakuje do optymalnej formy - przyznaje Kaliciak.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również