Krzysztof Kaliciak: GieKSie najbardziej brakuje "Ajwena", nie mnie

26.03.2010
- GKS-owi Katowice dalej kibicuję, ale na awans się nie nastawiam. Sytuacja organizacyjna to jednak coś, co wpływa na postawę na boisku. Za to Górnik Zabrze... Czemu nie? - mówi napastnik Cracovii.
Jego transfer do Cracovii pozwolił władzom GKS-u Katowice wypłacić pozostałym zawodnikom przed świętami Bożego Narodzenia chociaż małą część zaległości. - Lepsze to niż nic, skoro z racji upływającego kontraktu Krzysztof Kaliciak mógłby w lecie odejść z Bukowej za darmo - powiedziałby ktoś. I pewnie miałby rację. Sęk w tym, że teraz dla GieKSy nie ma kto strzelać.

- Napastników rozlicza się ze zdobywanych bramek, a Paweł Buśkiewicz i Bartłomiej Dudzic na razie nie trafiają, więc pojawia się krytyka. To tylko chwilowe. Prędzej czy później się przełamią. Widziałem mecz z Górnikiem Zabrze, gdzie zagrali naprawdę dobrze - mówi "Kali".

Ale by powalczyć o coś więcej niż tylko utrzymanie, katowiczanie potrzebują z miejsca rasowego snajpera. Właśnie kogoś takiego, kim był w zespole Kaliciak... Dość powiedzieć, że tylko na jesieni zapisał na swoje konto 9 goli. - A ja uważam, że na Bukowej brakuje teraz najbardziej Bartka Iwana, nie mnie. "Ajwen" nie dość, że sam zdobywał bramki, i to z każdej pozycji, to jeszcze świetnie wypracowywał sytuacje reszcie. Był nieoceniony - podkreśla 24-latek.

Jemu samemu w nowym klubie wiedzie się jak do tej pory dosyć pechowo. Już chwilę po przyjściu do Krakowa nabawił się urazu. Gdy go wyleczył, przyplątał się kolejny. - Tym trudniej walczyć mi o miejsce w składzie. Wiadomo też, że nie mam jeszcze u trenera Lenczyka tak dużego zaufania jak Radek Matusiak. Transferu w żaden sposób jednak nie żałuję - zastrzega.

- GieKSa? Dalej jej kibicuję. Na awans raczej się nie stawiam, bo takie ekipy jak Górnik, Pogoń, a nawet Sandecja są znacznie lepiej poukładane pod względem organizacyjnym. To nie może nie przekładać się na boisko - dodaje gracz Cracovii, który wciąż czeka na należne mu z Katowic pieniądze. Jak sam mówi, może po wejściu do klubu kuratora się doczeka...
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również