"Krycha" wstrzymał wniosek o ukaranie GKS-u Katowice. Kurator zdążył
30.07.2010
Dwa tygodnie temu pisaliśmy o sprawie Marcina Krysińskiego, jednego z byłych piłkarzy GKS-u Katowice, któremu klub zalega ze sporą sumą pieniędzy. - Złożę do Wydziału Dyscypliny PZPN wniosek o ukaranie GKS-u za nieregulowanie wobec mnie długów. Tak naprawdę nie chcę tego, bo darzę ten klub dużą sympatią. Ale nie mam wyjścia. Muszę robić, co się da, by zwrócić na sprawę uwagę odpowiednich osób. Może taki wniosek mi pomoże? - mówił nam wtedy.
Jak sprawa ma się dzisiaj? Zapytaliśmy o to Jacka Krysiaka, prezesa GieKSy. - Ja osobiście z panem Krysińskim jeszcze nie rozmawiałem, ale niewykluczone, że zrobili to pan Karczewski lub pan Cygan (odpowiednio wiceprezes klubu i kurator SSK - przyp. red.) - odpowiada Krysiak. I - jak się okazuje - kontakt rzeczywiście się pojawił. Krysiński odebrał telefon od Cygana.
A kurator był na tyle przekonujący, że... - Choć wniosek jest gotowy, to postanowiłem się wstrzymać z jego złożeniem - oznajmia Krysiński. - Pan Cygan zaproponował mi ugodę. Byłbym nie fair, gdybym w tej sytuacji nie odstąpił od tego wniosku. Cieszę się, że pojawiła się szansa na porozumienie i że pan Cygan w ogóle... zdążył. Szczerze mówiąc, jeszcze chwila i wniosek trafiłby do WD - przyznaje 34-letni obrońca.
- My nie chcemy się wymigać z uregulowania zaległości. Potrzebujemy tylko trochę czasu - zapewnia Krysiak. - Nie możemy jednak wykluczyć, że któryś z wierzycieli złoży do PZPN-u wniosek o ukaranie GKS-u. Być może będą tacy, którzy przyjmą, że pieniądze muszą dostać od razu. Proszę zwrócić natomiast uwagę na to, że jesteśmy w klubie od bardzo niedawna. W pierwszej kolejności musieliśmy martwić się o uzyskanie licencji na grę w I lidze i podreperować organizację klubu. W międzyczasie rozmawiamy z wierzycielami. Ale nie jesteśmy w stanie skontaktować się ze wszystkimi jednocześnie. Co więcej, nie możemy zrzucić tych rozmów na innych pracowników klubu, ale przeprowadzić je - wraz z wiceprezesem Karczewskim - osobiście - zaznacza szef GieKSy.
Jak sprawa ma się dzisiaj? Zapytaliśmy o to Jacka Krysiaka, prezesa GieKSy. - Ja osobiście z panem Krysińskim jeszcze nie rozmawiałem, ale niewykluczone, że zrobili to pan Karczewski lub pan Cygan (odpowiednio wiceprezes klubu i kurator SSK - przyp. red.) - odpowiada Krysiak. I - jak się okazuje - kontakt rzeczywiście się pojawił. Krysiński odebrał telefon od Cygana.
A kurator był na tyle przekonujący, że... - Choć wniosek jest gotowy, to postanowiłem się wstrzymać z jego złożeniem - oznajmia Krysiński. - Pan Cygan zaproponował mi ugodę. Byłbym nie fair, gdybym w tej sytuacji nie odstąpił od tego wniosku. Cieszę się, że pojawiła się szansa na porozumienie i że pan Cygan w ogóle... zdążył. Szczerze mówiąc, jeszcze chwila i wniosek trafiłby do WD - przyznaje 34-letni obrońca.
- My nie chcemy się wymigać z uregulowania zaległości. Potrzebujemy tylko trochę czasu - zapewnia Krysiak. - Nie możemy jednak wykluczyć, że któryś z wierzycieli złoży do PZPN-u wniosek o ukaranie GKS-u. Być może będą tacy, którzy przyjmą, że pieniądze muszą dostać od razu. Proszę zwrócić natomiast uwagę na to, że jesteśmy w klubie od bardzo niedawna. W pierwszej kolejności musieliśmy martwić się o uzyskanie licencji na grę w I lidze i podreperować organizację klubu. W międzyczasie rozmawiamy z wierzycielami. Ale nie jesteśmy w stanie skontaktować się ze wszystkimi jednocześnie. Co więcej, nie możemy zrzucić tych rozmów na innych pracowników klubu, ale przeprowadzić je - wraz z wiceprezesem Karczewskim - osobiście - zaznacza szef GieKSy.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku