Kolejni piłkarze mogą wzmocnić GieKSę. Czy zarząd da zielone światło?
29.09.2010
Trener Wojciech Stawowy od początku swojego pobytu na Bukowej nie ukrywał, że chce wzmocnić obsadę bramki. Tym sposobem na testy do GKS-u trafili pozostający bez kontraktów Marek Pączek, świetnie znany Stawowemu z Cracovii, oraz Michal Pesković, swego czasu bramkarz Polonii Bytom. - Wiemy już, co prezentują. Dalsze kroki należą jednak do zarządu. Obydwu na pewno nie sprowadzimy - informuje Rafał Skórski, trener bramkarzy. Oznacza to tyle, że w klubie muszą najpierw skalkulować, czy stać ich na kolejnych piłkarzy...
Tak samo ma się zresztą sprawa z Kamilem Witkowskim, napastnikiem znanym z występów w Cracovii czy Górniku Łęczna. On z GKS-em trenował najdłużej, bo praktycznie od początku pobytu w klubie Stawowego. Inna sprawa, że i zaległości w treningach ma ogromne. Przez ostatni rok pozostawał bowiem bez pracodawcy.
- Nie naciskam, aby podpisać z nim umowę, bo pamiętam, że parę transferów zrobiliśmy jeszcze dzień przed końcem okienka transferowego. Poza tym Kamil miał długi rozbrat z piłką. To bardzo widać. Czeka go ogrom pracy. Nie wiem w ogóle, czy zdążyłby przed zakończeniem tej rundy... Dlatego nawet gdyby przyszedł do nas teraz, to i tak bralibyśmy go pod uwagę w kontekście drugiej części sezonu. Miałby czas, żeby nadrobić zaległości i od zimy startować z takiego pułapu jak reszta zespołu. Możliwe, że temat sprowadzenia go przesunie się na zimę, a niewykluczone też, że w ogóle upadnie, bo być może Kamil do tego czasu znajdzie sobie inny klubu - wyjaśnia szkoleniowiec GKS-u.
Coraz bliżej ponownego debiutu w barwach GKS-u jest natomiast Bartosz Karwan. Zdaniem Stawowego, były pomocnik reprezentacji Polski jest już bliski formy meczowej. - W ten weekend zagra w rezerwach. To da nam odpowiedź, ile jest w stanie na boisku wytrzymać. Myślę, że po tym spotkaniu będę mógł go już brać pod uwagę w kontekście ligi - wskazuje trener GieKSy. Wciąż nie do końca jasna jest z kolei sytuacja Wojciecha Szali. Doświadczony obrońca niby cały czas z katowiczanami trenuje, ale podpisu pod umową wciąż nie złożył...
- Wszystko jest dogadane, choć sprawy się przeciągają. Pamiętajmy, że na poziomie I ligi kontraktów na kolanie się nie podpisuje. Miałem nadzieję, że zostanie to załatwione dziś, ale się nie udało. Gdyby było inaczej, to Wojtek mógłby - tak jak Bartek - wystąpić w ten weekend w meczu rezerw - podkreśla Stawowy, któremu Szala przydałby się zwłaszcza teraz, gdy z gry wypadł Adrian Napierała. Filar defensywy GKS-u w piątek w Polkowicach nie zagra.
- Od meczu z Kluczborkiem boryka się z urazem. Dzisiaj też odczuwał bóle. Musimy to dobrze zdiagnozować. Decyzję, co z nim dalej, podejmiemy w poniedziałek. Czeka go też zresztą zabieg barku. Tej operacji musi się poddać obowiązkowo. Zastanawiamy się tylko, czy lepiej żeby doszło do niej teraz - wówczas w zimie Adrian będzie mógł normalnie przygotowywać się do rundy - czy zrobimy to dopiero po zakończeniu rundy jesiennej - tłumaczy Stawowy. - Całe szczęście, że mamy uniwersalnych piłkarzy. Bardzo dobrze na środku obrony radzi sobie Gabriel Nowak. Kłopotów z grą na tej pozycji nie miałby też Arek Ryś, a i Kamila Cholerzyńskiego - w razie potrzeby - mógłbym tam wystawić - zauważa trener GieKSy.
Tak samo ma się zresztą sprawa z Kamilem Witkowskim, napastnikiem znanym z występów w Cracovii czy Górniku Łęczna. On z GKS-em trenował najdłużej, bo praktycznie od początku pobytu w klubie Stawowego. Inna sprawa, że i zaległości w treningach ma ogromne. Przez ostatni rok pozostawał bowiem bez pracodawcy.
- Nie naciskam, aby podpisać z nim umowę, bo pamiętam, że parę transferów zrobiliśmy jeszcze dzień przed końcem okienka transferowego. Poza tym Kamil miał długi rozbrat z piłką. To bardzo widać. Czeka go ogrom pracy. Nie wiem w ogóle, czy zdążyłby przed zakończeniem tej rundy... Dlatego nawet gdyby przyszedł do nas teraz, to i tak bralibyśmy go pod uwagę w kontekście drugiej części sezonu. Miałby czas, żeby nadrobić zaległości i od zimy startować z takiego pułapu jak reszta zespołu. Możliwe, że temat sprowadzenia go przesunie się na zimę, a niewykluczone też, że w ogóle upadnie, bo być może Kamil do tego czasu znajdzie sobie inny klubu - wyjaśnia szkoleniowiec GKS-u.
Coraz bliżej ponownego debiutu w barwach GKS-u jest natomiast Bartosz Karwan. Zdaniem Stawowego, były pomocnik reprezentacji Polski jest już bliski formy meczowej. - W ten weekend zagra w rezerwach. To da nam odpowiedź, ile jest w stanie na boisku wytrzymać. Myślę, że po tym spotkaniu będę mógł go już brać pod uwagę w kontekście ligi - wskazuje trener GieKSy. Wciąż nie do końca jasna jest z kolei sytuacja Wojciecha Szali. Doświadczony obrońca niby cały czas z katowiczanami trenuje, ale podpisu pod umową wciąż nie złożył...
- Wszystko jest dogadane, choć sprawy się przeciągają. Pamiętajmy, że na poziomie I ligi kontraktów na kolanie się nie podpisuje. Miałem nadzieję, że zostanie to załatwione dziś, ale się nie udało. Gdyby było inaczej, to Wojtek mógłby - tak jak Bartek - wystąpić w ten weekend w meczu rezerw - podkreśla Stawowy, któremu Szala przydałby się zwłaszcza teraz, gdy z gry wypadł Adrian Napierała. Filar defensywy GKS-u w piątek w Polkowicach nie zagra.
- Od meczu z Kluczborkiem boryka się z urazem. Dzisiaj też odczuwał bóle. Musimy to dobrze zdiagnozować. Decyzję, co z nim dalej, podejmiemy w poniedziałek. Czeka go też zresztą zabieg barku. Tej operacji musi się poddać obowiązkowo. Zastanawiamy się tylko, czy lepiej żeby doszło do niej teraz - wówczas w zimie Adrian będzie mógł normalnie przygotowywać się do rundy - czy zrobimy to dopiero po zakończeniu rundy jesiennej - tłumaczy Stawowy. - Całe szczęście, że mamy uniwersalnych piłkarzy. Bardzo dobrze na środku obrony radzi sobie Gabriel Nowak. Kłopotów z grą na tej pozycji nie miałby też Arek Ryś, a i Kamila Cholerzyńskiego - w razie potrzeby - mógłbym tam wystawić - zauważa trener GieKSy.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku