Kolejki pod kasami zmorą śląskich klubów. Pomogą kibice?

13.08.2009
O sporo nerwów przyprawiły kibiców pierwsze domowe mecze GKS-u Katowice, Górnika Zabrze i Piasta Gliwice. Paradoksalnie, wszystko działo się jeszcze przed ich rozpoczęciem.
Na chwilę przed pierwszym gwizdkiem sędziego meczu Górnika Zabrze z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski trwało... dodrukowywanie biletów! W Gliwicach - przy okazji konfrontacji z Lechem Poznań - wysiadł prąd, co przeszkodziło w funkcjonowaniu systemu identyfikacji kibiców. To samo urządzenie dało się we znaki sympatykom GKS-u Katowice, zmuszając ich do wyczekiwania w długich kolejkach. Inni - ci mniej cierpliwi - będąc już pod stadionem, zawracali.

- Przepraszamy wszystkich, a zwłaszcza tych, którzy na trybuny ostatecznie się nie dostali. Mają prawo być rozgoryczeni - mówi Piotr Hyla, rzecznik prasowy GieKSy. Wszystko poszłoby sprawniej, gdyby kibice mieli do swojej dyspozycji większą liczbę kas. Tych jednak brakuje i z racji na przewidywaną modernizację obiektu, nowych nie będzie.

Na Bukowej mają natomiast pomysł, jak usprawnić proces spisywania danych od osób, które nie dysponują Kartami Kibica. - Przedstawimy nasze sugestie producentowi systemu - zapewnia Hyla. Jak podkreśla, niezbędna jest też pomoc ze strony samych sympatyków.

- Apelujemy do nich, by starali się o wspomniane Karty Kibica. Problem rozwiązałoby również nabywanie wejściówek już w przedsprzedaży. Aby ułatwić im zadanie, w ciągu kilku dni chcemy uruchomić w centrum miasta punkt przedsprzedaży biletów. Co więcej, planujemy także dać możliwość zakupienia ich przez internet - zapowiada rzecznik prasowy GKS-u.

Pierwszą odpowiedź na pytanie, czy wszystkie te zabiegi okazały się skuteczne, poznamy 22 sierpnia, kiedy to do Katowic zawita Górnik Łęczna.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również