Kolejarz - GKS Katowice 2-2. GieKSa dostarcza emocji w końcówkach
01.05.2013
Wydarzenie
Po wejściu na boisku Jewhena Radionowa, Deniss Rakels powędrował na prawą stronę pomocy. Na pozycji wysuniętego napastnika grał Ukrainiec. To właśnie ta dwójka, na kwadrans przed końcem spotkania, skonstruowała akcję, która dała bramkę na 2-1. Po zagraniu Radionowa, Rakels zdobył dziewiątą bramkę w tym sezonie.
Bohater
Rakels nie tylko strzelił gola, ale też wypracował bramkę, która dała katowiczanom jeden punkt. Łotysz idealnie dośrodkował na głowę Przemysława Pitrego, a ten w swoim stylu wpisał się na listę strzelców. To 12 trafienie tego zawodnika w tym sezonie.
Rozczarowanie
Słabo wyglądała gra ofensywna GieKSy przed przerwą. Katowiczanie mieli spore problemy z przebiciem się przez dobrze grającą defensywę gospodarzy. Najlepszą sytuację w pierwszej połowie miał Przemysław Pitry, który otrzymał prostopadłe podanie od Bartłomieja Chwalibogowskiego. Najlepszy strzelec katowiczan fatalnie przestrzelił. Na swoje szczęście, Pitry zrehabilitował się w drugiej części gry, chociaż goli dzisiaj powinien mieć więcej!
Co ciekawego:
- W dzisiejszym spotkaniu nie mógł wystąpić Mateusz Kamiński, który musiał pauzować za kartki. To właśnie w jego miejsce wskoczył Jacek Kowalczyk.
- Z trybun spotkanie oglądał Jacek Krysiak - były prezes GKS-u.
- W drugiej połowie Budziłek musiał po raz drugi wyciągać piłkę z siatki. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Giesy, w polu karnym katowiczan zapanowało spore zamieszanie, w którym najlepiej odnalazł się Maciej Kowalczyk. Napastnik ze spokojem umieścił futbolówkę w pustej bramce.
- Jacek Kowalczyk powrócił do wyjściowego składu. Obrońca w rundzie jesiennej nie mógł występować z powodu zawieszenia, a gdy już odpokutował karę, przytrafiły się dwa urazy. Najpierw musiał wyleczyć kontuzję przywodziciela, a następnie kości łonowej. Był to jego pierwszy oficjalny mecz od... 20 maja 2012 roku. Jak się spisał? Raz uratował swój zespół od utraty gola, gdy wślizgiem zablokował uderzenie zawodnika gospodarzy. Jednak na wiele ta sytuacja się nie zdała...
- ... bo dosłownie chwilę po interwencji Kowalczyka, Adam Giesa wyprzedził Dominika Sadzawickiego i mimo że sytuacje miał nie najłatwiejszą, pokonał Łukasza Budziłka strzałem pod poprzeczkę. Warto nadmienić, że strzelec gola nie okazywał radości ze zdobytej bramki. Miły gest wychowanka GieKSy.
- Powracający do składu Kowalczyk w samej końcówce spotkania miał piłkę meczową. Po dośrodkowaniu Sławomira Dudy obrońca próbował głową zaskoczyć Łukasza Lisaka, bezskutecznie.
Po wejściu na boisku Jewhena Radionowa, Deniss Rakels powędrował na prawą stronę pomocy. Na pozycji wysuniętego napastnika grał Ukrainiec. To właśnie ta dwójka, na kwadrans przed końcem spotkania, skonstruowała akcję, która dała bramkę na 2-1. Po zagraniu Radionowa, Rakels zdobył dziewiątą bramkę w tym sezonie.
Bohater
Rakels nie tylko strzelił gola, ale też wypracował bramkę, która dała katowiczanom jeden punkt. Łotysz idealnie dośrodkował na głowę Przemysława Pitrego, a ten w swoim stylu wpisał się na listę strzelców. To 12 trafienie tego zawodnika w tym sezonie.
Rozczarowanie
Słabo wyglądała gra ofensywna GieKSy przed przerwą. Katowiczanie mieli spore problemy z przebiciem się przez dobrze grającą defensywę gospodarzy. Najlepszą sytuację w pierwszej połowie miał Przemysław Pitry, który otrzymał prostopadłe podanie od Bartłomieja Chwalibogowskiego. Najlepszy strzelec katowiczan fatalnie przestrzelił. Na swoje szczęście, Pitry zrehabilitował się w drugiej części gry, chociaż goli dzisiaj powinien mieć więcej!
Co ciekawego:
- W dzisiejszym spotkaniu nie mógł wystąpić Mateusz Kamiński, który musiał pauzować za kartki. To właśnie w jego miejsce wskoczył Jacek Kowalczyk.
- Z trybun spotkanie oglądał Jacek Krysiak - były prezes GKS-u.
- W drugiej połowie Budziłek musiał po raz drugi wyciągać piłkę z siatki. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Giesy, w polu karnym katowiczan zapanowało spore zamieszanie, w którym najlepiej odnalazł się Maciej Kowalczyk. Napastnik ze spokojem umieścił futbolówkę w pustej bramce.
- Jacek Kowalczyk powrócił do wyjściowego składu. Obrońca w rundzie jesiennej nie mógł występować z powodu zawieszenia, a gdy już odpokutował karę, przytrafiły się dwa urazy. Najpierw musiał wyleczyć kontuzję przywodziciela, a następnie kości łonowej. Był to jego pierwszy oficjalny mecz od... 20 maja 2012 roku. Jak się spisał? Raz uratował swój zespół od utraty gola, gdy wślizgiem zablokował uderzenie zawodnika gospodarzy. Jednak na wiele ta sytuacja się nie zdała...
- ... bo dosłownie chwilę po interwencji Kowalczyka, Adam Giesa wyprzedził Dominika Sadzawickiego i mimo że sytuacje miał nie najłatwiejszą, pokonał Łukasza Budziłka strzałem pod poprzeczkę. Warto nadmienić, że strzelec gola nie okazywał radości ze zdobytej bramki. Miły gest wychowanka GieKSy.
- Powracający do składu Kowalczyk w samej końcówce spotkania miał piłkę meczową. Po dośrodkowaniu Sławomira Dudy obrońca próbował głową zaskoczyć Łukasza Lisaka, bezskutecznie.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku