Kłopot z bramkarzem na Bukowej. Komfort psychiczny kibiców GieKSy jednak zakłócony

08.09.2014
Odejście bramkarza Łukasza Budziłka z GKS-u Katowice okazuje się potężną stratą. Choć poprzedni sezon okazał się niewypałem w wykonaniu katowickiej drużyny, to akurat Budziłek prezentował się bardzo dobrze. Nic dziwnego, że sięgnęła po niego Legia Warszawa.
Łukasz Laskowski/Pressfocus
Budziłek pojawił się na Bukowej przy okazji sobotniego meczu GKS-u z Wigrami Suwałki. Kibice skandowali nawet jego nazwisko. Już po spotkaniu fani mieli prawo jeszcze mocniej zatęsknić za Budziłkiem. Wszystko dlatego, że GKS przegrał, a walnie przyczynił się do tego bramkarz Antonin Bucek. Następca Budziłka, którego ściągnięto z Energetyka ROW Rybnik, nie ma ostatnio dobrej passy. Po jego błędzie katowiczanie stracili gola w meczu z Chojniczanką Chojnice. Po identycznym błędzie, czyli zbyt dalekim wyjściu z bramki, padł też gol dla Wigier. Co gorsza, czeski golkiper dostał też czerwoną kartkę.

Przedsezonowe zapowiedzi władz klubu o tym, że Budziłka zastąpi bramkarza, który zagwarantuje "komfort psychiczny kibicom oglądającym nasze mecze", na razie się nie sprawdzają. Oczywiście, jest zdecydowanie za wcześnie, aby Bucka przy Bukowej przekreślać. W tym sezonie zdarzały mu się przecież także udane występy. W najbliższym meczu ligowym, czyli wyjazdowym pojedynku z Bytovią, Czech jednak nie zagra, bo będzie musiał pauzować.

O miejsce w składzie powalczą więc bramkarze, którzy dotąd byli rezerwowymi - Rafał Dobroliński i Maciej Wierzbicki. Może to właśnie jeden z nich okaże się godnym następcą Budziłka?
źródło: sportslaski.pl/ slask.sport.pl

Przeczytaj również