KKS Tychy - Zastal 73-70. Pacocha "3" show

25.11.2009
Po dwóch porażkach z rzędu koszykarze KKS-u Tychy stanęli na wysokości zadania i pokonali silny zespół Zastalu Zielona Góra. O ich zwycięstwie zadecydowała rewelacyjna trzecia kwarta.
Choć spotkanie pomiędzy dwoma czołowymi zespołami I ligi zapowiadało się niezwykle interesująco, to niestety pierwsza połowa z pewnością nie mogła zadowolić zgromadzonej publiczności. - Graliśmy bardzo niemrawo. Można nawet powiedzieć, że panowała atmosfera jak w teatrze. W szatni padły ostre słowa i po przerwie było już zdecydowanie lepiej - wyjaśniał Mariusz Niedbalski, trener KKS-u.

A tym, który poderwał tyszan do walki był Pacocha. Rzucający obrońca dokonał rzadko spotykanego na parkietach wyczynu. Trafił pięć razy pod rząd za trzy punkty, a że w tym okresie goście zdobyli tylko cztery "oczka", to pozwoliło gospodarzom odskoczyć. - Skoro lepiej prezentujemy się w drugiej połowie, to znaczy, że jesteśmy dobrze przygotowani do sezonu - podkreślił najskuteczniejszy zawodnik spotkania.

Mimo wyraźnej przewagi podopieczni Mariusza Niedbalskiego o końcowy wynik musieli drżeć do samego końca. Gospodarze nie potrafili sobie poradzić z wysokim Jarmakowiczem, który będąc faulowanym często stawał na linii rzutów wolnych i praktycznie się nie mylił. Przebudził się także niewidoczny do tej pory Chodkiewicz. - Kto bywa na meczach w Tychach, ten pewnie się już do tego przyzwyczaił. Powtarzam to po raz kolejny, ale już ostatni. Zbyt szybko się rozluźniamy. Moi zawodnicy myślą, że nie muszą bronić. Wolą liczyć na to, że przeciwnik sam nie trafi - złościł się szkoleniowiec.

Gdy w samej końcówce, "trójkę" trafił Wróbel, a po chwili piłkę w ataku stracił Hałas i goście wyprowadzili skuteczną kontrę, przewaga tyszan zmalała do zaledwie jednego punktu. Zawodnicy KKS-u zagrali długo i po doskonałym podaniu Pacochy, Salamonik trafił równo z syreną oznajmującą koniec akcji. Gościom pozostało siedem sekund, by doprowadzić przynajmniej do dogrywki, ale ich rzut nie trafił nawet w obręcz. - To zwycięstwo było nam bardzo potrzebne po tych wszystkich niepowodzeniach. Teraz powinno być już tylko lepiej - z zadowoleniem zapowiedział  Łukasz Pacocha.
autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również