KKS Tychy - Prokom II 89-81. Tym razem rozkręcili się już w drugiej kwarcie
16.01.2010
Po wyrównanym początku gościom udało się odskoczyć za sprawą Bacha, który najpierw trafił z półdystansu, a po chwili także za trzy. To był początek festiwalu rzutów zza linii 6,25 m, bo po chwili piłka wpadała do kosza po próbach Salamonika, Mordzaka i Bzdyry. Łącznie goście trafili z dystansu aż pięć razy w pierwszej kwarcie i to pozwalało im realnie myśleć o sprawieniu niespodzianki w Tychach.
Gdy w trakcie drugiej odsłony kolejne punkty dorzucił Śmigielski, przewaga gości wynosiła już dziewięć punktów, ale w tym momencie... - Poprawiliśmy defensywę i Prokom II do końca meczu z dystansu trafił już tylko dwa razy - podkreślał Mariusz Niedbalski, trener KKS-u. Sygnał do odrabiania strat dał Nowak, który trafił "trójkę", a po chwili skończył akcję spod samego kosza. Kolejne "oczka" dorzucił Bzdyra, a Nowak trafiając dwa rzuty wolne wyrównał wynik. Gdynianie za sprawą Kobusa ponownie wyszli na prowadzenie, ale kolejne akcje Pacochy dało tyszanom spokojniejszą przerwę niż to ostatnio zwykle bywało. - Powoli się rozkręcamy, ale najważniejsze, że gdy w końcu łapiemy odpowiedni rytm, to idzie nam już bardzo dobrze - zaznaczał Piotr Hałas, rozgrywający ekipy z Górnego Śląska.
I nie inaczej było także po przerwie. Gospodarze w szybkim tempie uzyskali wyraźną przewagę. Prym zarówno w ataku jak i obronie wiódł Hałas, który nie tylko zanotował aż siedem przechwytów, ale i trafił dwa razy za trzy, a także zapisał na swoim koncie akcję 2+1. - Zwykle nie zdobywam dużej ilości punktów, bo moim zadaniem jest głównie gra w defensywie, ale tym razem udało się także zanotować niezłą zdobycz w ofensywie - uśmiechał się rozgrywający KKS-u. Po jednej z akcji "młodzieżowca" tyszanie prowadzili już różnicą 19 punktów i tylko kataklizm mógł im wydrzeć zwycięstwo z rąk.
W ciągu ostatnich 10 minut na parkiecie w ekipie gospodarzy pojawiali się już głównie zawodnicy rezerwowi i stąd też rozmiary zwycięstwa tyszan zmalały do zaledwie kilku punktów. - Musimy oszczędzać podstawowych koszykarzy, bo właśnie rozpoczyna się prawdziwy maraton (w styczniu zostaną rozegrane jeszcze trzy kolejki, a w lutym aż osiem - przyp. red.) - wyjaśniał Niedbalski. - Szkoda, że dzień przed meczem rozchorował się Mirosław Łopatka i Sławomir Sikora, bo z nimi w składzie z pewnością powalczylibyśmy o komplet punktów. Generalnie i tak jestem zadowolony z postawy mojego młodego zespołu - twierdził Leszek Marzec, trener Prokomu II.
Gdy w trakcie drugiej odsłony kolejne punkty dorzucił Śmigielski, przewaga gości wynosiła już dziewięć punktów, ale w tym momencie... - Poprawiliśmy defensywę i Prokom II do końca meczu z dystansu trafił już tylko dwa razy - podkreślał Mariusz Niedbalski, trener KKS-u. Sygnał do odrabiania strat dał Nowak, który trafił "trójkę", a po chwili skończył akcję spod samego kosza. Kolejne "oczka" dorzucił Bzdyra, a Nowak trafiając dwa rzuty wolne wyrównał wynik. Gdynianie za sprawą Kobusa ponownie wyszli na prowadzenie, ale kolejne akcje Pacochy dało tyszanom spokojniejszą przerwę niż to ostatnio zwykle bywało. - Powoli się rozkręcamy, ale najważniejsze, że gdy w końcu łapiemy odpowiedni rytm, to idzie nam już bardzo dobrze - zaznaczał Piotr Hałas, rozgrywający ekipy z Górnego Śląska.
I nie inaczej było także po przerwie. Gospodarze w szybkim tempie uzyskali wyraźną przewagę. Prym zarówno w ataku jak i obronie wiódł Hałas, który nie tylko zanotował aż siedem przechwytów, ale i trafił dwa razy za trzy, a także zapisał na swoim koncie akcję 2+1. - Zwykle nie zdobywam dużej ilości punktów, bo moim zadaniem jest głównie gra w defensywie, ale tym razem udało się także zanotować niezłą zdobycz w ofensywie - uśmiechał się rozgrywający KKS-u. Po jednej z akcji "młodzieżowca" tyszanie prowadzili już różnicą 19 punktów i tylko kataklizm mógł im wydrzeć zwycięstwo z rąk.
W ciągu ostatnich 10 minut na parkiecie w ekipie gospodarzy pojawiali się już głównie zawodnicy rezerwowi i stąd też rozmiary zwycięstwa tyszan zmalały do zaledwie kilku punktów. - Musimy oszczędzać podstawowych koszykarzy, bo właśnie rozpoczyna się prawdziwy maraton (w styczniu zostaną rozegrane jeszcze trzy kolejki, a w lutym aż osiem - przyp. red.) - wyjaśniał Niedbalski. - Szkoda, że dzień przed meczem rozchorował się Mirosław Łopatka i Sławomir Sikora, bo z nimi w składzie z pewnością powalczylibyśmy o komplet punktów. Generalnie i tak jestem zadowolony z postawy mojego młodego zespołu - twierdził Leszek Marzec, trener Prokomu II.
Polecane
Koszykówka