Kiedyś podawał piłki graczom Podbeskidzia, dziś przeciw nim zagra
16.08.2013
Jurkowski długo czekał na swój debiut w GieKSie. Jej zawodnikiem został w kwietniu, kiedy rozwiązał się Łódzki KS, jednak pierwszy mecz rozegrał dopiero w zeszłym tygodniu. - Od razu mi powiedziano, że mam się skupić na poznaniu sposobu gry GieKSy, zgraniu z zespołem, dojściu do dyspozycji, a szanse będę dostawać w nowym sezonie. Cierpliwie więc robiłem swoje i w końcu się doczekałem - mówi zawodnik.
Wprawdzie zawodnik przeszedł do Katowic z ŁKS-u, jednak w ekstraklasie nie zdążył zadebiutować. Starcie z ekstraklasowym rywalem może więc dziś być dla niego przeżyciem. - Tylko trenowałem z ekstraklasowymi piłkarzami, meczu żadnego nie zagrałem. Wtedy był to dla mnie za wysoki poziom. Co się zaś tyczy najbliższego meczu, na pewno nie możemy się obawiać Podbeskidzia. Mamy chęć awansować dalej, więc trudno wyjść na boisko ze strachem w oczach - podkreśla.
Może się jedynie cieszyć, że w zespole Podbeskidzia obrońca nie spotka już Roberta Demjana. - Fakt, groźny był. Ale są inni. Co prawda nie miałem okazji z żadnym z rywali grać w jednej drużynie, ale za moich trampkarskich czasów w trakcie spotkań seniorów Hutnika Kraków miałem przyjemność podawać piłki m.in. Dariuszowi Kołodziejowi i Dariuszowi Łatce. Do dziś śledzę ich losy - w końcu to wychowankowie z Nowej Huty - kończy Adrian Jurkowski.
Wprawdzie zawodnik przeszedł do Katowic z ŁKS-u, jednak w ekstraklasie nie zdążył zadebiutować. Starcie z ekstraklasowym rywalem może więc dziś być dla niego przeżyciem. - Tylko trenowałem z ekstraklasowymi piłkarzami, meczu żadnego nie zagrałem. Wtedy był to dla mnie za wysoki poziom. Co się zaś tyczy najbliższego meczu, na pewno nie możemy się obawiać Podbeskidzia. Mamy chęć awansować dalej, więc trudno wyjść na boisko ze strachem w oczach - podkreśla.
Może się jedynie cieszyć, że w zespole Podbeskidzia obrońca nie spotka już Roberta Demjana. - Fakt, groźny był. Ale są inni. Co prawda nie miałem okazji z żadnym z rywali grać w jednej drużynie, ale za moich trampkarskich czasów w trakcie spotkań seniorów Hutnika Kraków miałem przyjemność podawać piłki m.in. Dariuszowi Kołodziejowi i Dariuszowi Łatce. Do dziś śledzę ich losy - w końcu to wychowankowie z Nowej Huty - kończy Adrian Jurkowski.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku