Kiedyś interesowała się nim Sampdoria, dziś strzela gole przy Bukowej

03.11.2011
- Prezes Metalurgsa Lipawa zażądał za mnie milion euro. Działacze Sampdorii stwierdzili, że to za dużo, jak na tak młodego piłkarza - opowiada Deniss Rakels, który ostatnio rozstrzelał się w GKS-ie Katowice.
Rakels szalał na łotewskich boiskach jako nastolatek. Ledwo wskoczył do seniorskiego zespołu, a od razu strzelił w lidze 9 bramek. Metalurgs Lipawa, którego barwy reprezentował, został w dodatku mistrzem kraju. W następnym sezonie Deniss zdobył dwa razy więcej bramek, dzięki czemu zgarnął tytuł króla strzelców. Nic dziwnego, że interesowało się nim wiele zagranicznych klubów.

- Na testy do Sampdorii pojechałem, kiedy miałem 18 lat i ważny kontrakt w Lipawie. Byłem tam cztery dni. Prezes Metalurgsa zażądał za mnie milion euro. Działacze Sampdorii stwierdzili, że to za dużo, jak na tak młodego piłkarza - wspomina. Odbył też kilka treningów z FC Basel. Skończyło się bez konkretów.

Wreszcie trafił do Polski, do Zagłębia Lubin. Zaliczył cztery występy w ekstraklasie, gola nie strzelił. Szanse na grę miał niewielkie, więc grał jedynie w Młodej Ekstraklasie, co nie spełniało jego oczekiwań. - Wypożyczenie do GKS-u Katowice było pomysłem Jana Urbana. Dziękuję mu za to - mówi Rakels.

- Deniss ma to, co jest niesłychanie ważne, a więc głowę na karku. Jest skromnym chłopakiem, który słucha tego, co się do niego mówi. Jeśli będzie nadal pracował tak, jak dotychczas, będziemy się cieszyli z jego kolejnych bramek - stwierdził Rafał Górak w materiale TVP Katowice.
źródło: SportSlaski.pl / TVP Katowice

Przeczytaj również