Kiedyś był pewniakiem, teraz zagrał po raz pierwszy od... sierpnia

14.03.2011
Bardzo długo Mateusz Niechciał musiał czekać na szansę od Wojciecha Stawowego. W meczu z Piastem lewy obrońca GieKSy zagrał w lidze po raz pierwszy od września. I egzamin zdał.
- Chcę na nowo udowodnić, że należy mi się miejsce w podstawowej jedenastce. Transfer? W ogóle nie rozważałem takiej opcji. W Katowicach czuję się naprawdę dobrze... - tak Mateusz Niechciał mówił zaraz po zakończeniu rundy jesiennej. Dla niego rundy nieudanej. Rozpoczął ją co prawda w pierwszym składzie, ale po pamiętnym 1-6 z Podbeskidziem Bielsko-Biała, które przyniosło na Bukowej zmianę trenera, trafił na ławkę i już się z niej nie podniósł.

Aż do piątku, kiedy - głównie z powodu pauzy za kartki Pawła Olkowskiego - zagrał pełne 90 minut w starciu z Piastem Gliwice. I wypadł dobrze. - Choć przyznaję, że w drugiej połowie brakowało trochę sił, żeby ciągnąć do przodu. Cieszy natomiast, że utrzymaliśmy to zero z tyłu - podkreśla 23-latek.

Czy może na dłużej zawitać w wyjściowej jedenastce? Stawowy go chwali... - Mateusz nie miał łatwego zadania, choćby dlatego, że długo nie grał. Ale nie zawiódł mnie. Bardzo dobrze zastąpił Pawła - uważa trener katowiczan.

Inna sprawa, że Niechciał o miejsce w zespole nie rywalizuje z Olkowskim, a z Tomaszem Sokołowskim, który w spotkaniu z Piastem został przesunięty z lewej na prawą stronę obrony.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również