Kibice zatrzymani na stadionie w Bełchatowie. Co na to prezes GieKSy?
23.08.2013
Decyzja policji miała związek nie z zadymą, do której tym razem na stadionie w Bełchatowie nie doszło, a z odpaloną na trybunach i rzucaną następnie na płytę boiska pirotechniką. Przez fakt ten sędzia dwukrotnie musiał przerywać spotkanie, ale ostatecznie nikt nie ucierpiał
- Podjęliśmy decyzję o zamknięciu stadionu i wylegitymowaniu kibiców, by potem po konfrontacji materiału z nagraniem z monitoringu schwytać sprawców - wyjaśniał w rozmowie z naszym serwisem st. asp. Piotr Rokita, oficer prasowy KPP w Bełchatowie.
Całe zajście z przekąsem na slask.sport.pl komentuje prezes klubu z Bukowej. - Służby porządkowe zamierzały ustalić sprawców odpalenia pirotechniki i dlatego kibice nie mogli opuścić stadionu. To jakaś nowa technika, więc nie wiem, czy okaże się skuteczna. Moim zdaniem przetrzymanie kibiców nie jest dobrym rozwiązaniem. Jeżeli to "nowa metoda zwalczania stadionowej przestępczości", to trzeba nad nią jeszcze popracować - przyznaje Wojciech Cygan, będący z wykształcenia prawnikiem.
Więcej na slask.sport.pl.
- Podjęliśmy decyzję o zamknięciu stadionu i wylegitymowaniu kibiców, by potem po konfrontacji materiału z nagraniem z monitoringu schwytać sprawców - wyjaśniał w rozmowie z naszym serwisem st. asp. Piotr Rokita, oficer prasowy KPP w Bełchatowie.
Całe zajście z przekąsem na slask.sport.pl komentuje prezes klubu z Bukowej. - Służby porządkowe zamierzały ustalić sprawców odpalenia pirotechniki i dlatego kibice nie mogli opuścić stadionu. To jakaś nowa technika, więc nie wiem, czy okaże się skuteczna. Moim zdaniem przetrzymanie kibiców nie jest dobrym rozwiązaniem. Jeżeli to "nowa metoda zwalczania stadionowej przestępczości", to trzeba nad nią jeszcze popracować - przyznaje Wojciech Cygan, będący z wykształcenia prawnikiem.
Więcej na slask.sport.pl.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku