Kibice GKS-u Katowice obrażaniem Rockiego zepsuli atmosferę świąt
24.04.2011
Zaczęło się od okrzyków małej grupki ludzi zasiadających na trybunie głównej. Potem bluzgi i przyśpiewki obrażające Rockiego intonował "blaszok". Wywieszono również transparent z mało skomplikowanym przekazem. Aż dziw, że tak długo wisiał i mecz nie został z jego powodu przerwany. A wszystko w Wielką Sobotę, czyli dzień, który w Polsce jest dosyć szczególnym. - Nie pierwszy raz przyszło mi grać przy nieprzyjemnych komentarzach płynących z trybun. Nie przejmowałem się nimi. Wyłączyłem się, skupiłem na grze i na tym, aby moja drużyna odniosła dobry wynik - przekonywał Rocki.
Skąd ta nienawiść skierowana w jego stronę? Chodzi o zemstę za prowokujące zachowanie tego piłkarza w meczu GKS-u z Odrą Wodzisław sprzed sześciu lat. Goście w dramatycznych okolicznościach zdobyli przy Bukowej gola, który degradował GKS na zaplecze ekstraklasy. "Rocky" wymachiwał przy tym pięścią i krzyczał w kierunku piłkarzy i kibiców zespołu z Katowic.
- Powiedziałem bramkarzowi, że strzelimy jeszcze drugą bramkę. Zostało to źle odebrane. Ktoś nie zapytał o prawdę, tylko dorobił sobie przebieg zdarzeń i zrobił z tego wielką aferę. Składałem potem wyjaśnienia w PZPN-ie, a dziś nie chcę już do tego wracać. Nie mam sobie nic do zarzucenia, nikogo nie obraziłem - twierdził wczoraj Rocki, który sam jeden boisko przy Bukowej opuszczał w asyście aż trzech ochroniarzy. - Winny się tłumaczy, a ja nie muszę. Specjalnie na ten mecz przygotowałem sobie koszulkę z napisem "Wesołych Świąt". Kiedy ją pokazałem w końcówce, trybuna kryta trochę przycichła... - dodał.
Artur Skowronek, trener Ruchu Radzionków, chwalił Rockiego za to, że poradził sobie z tak nieprzychylną atmosferą. - Był prawdziwym profesjonalistą. Nie interesował się tym, co działo się wokół, tylko prowadził swoich młodszych kolegów, pomagał im. Pokazał, ile wart jest Piotr Rocki - stwierdził szkoleniowiec "Cidrów".
Skąd ta nienawiść skierowana w jego stronę? Chodzi o zemstę za prowokujące zachowanie tego piłkarza w meczu GKS-u z Odrą Wodzisław sprzed sześciu lat. Goście w dramatycznych okolicznościach zdobyli przy Bukowej gola, który degradował GKS na zaplecze ekstraklasy. "Rocky" wymachiwał przy tym pięścią i krzyczał w kierunku piłkarzy i kibiców zespołu z Katowic.
- Powiedziałem bramkarzowi, że strzelimy jeszcze drugą bramkę. Zostało to źle odebrane. Ktoś nie zapytał o prawdę, tylko dorobił sobie przebieg zdarzeń i zrobił z tego wielką aferę. Składałem potem wyjaśnienia w PZPN-ie, a dziś nie chcę już do tego wracać. Nie mam sobie nic do zarzucenia, nikogo nie obraziłem - twierdził wczoraj Rocki, który sam jeden boisko przy Bukowej opuszczał w asyście aż trzech ochroniarzy. - Winny się tłumaczy, a ja nie muszę. Specjalnie na ten mecz przygotowałem sobie koszulkę z napisem "Wesołych Świąt". Kiedy ją pokazałem w końcówce, trybuna kryta trochę przycichła... - dodał.
Artur Skowronek, trener Ruchu Radzionków, chwalił Rockiego za to, że poradził sobie z tak nieprzychylną atmosferą. - Był prawdziwym profesjonalistą. Nie interesował się tym, co działo się wokół, tylko prowadził swoich młodszych kolegów, pomagał im. Pokazał, ile wart jest Piotr Rocki - stwierdził szkoleniowiec "Cidrów".
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku