Kazimierz Moskal: O pierwszej połowie musimy jak najszybciej zapomnieć
18.09.2013
- Nie był to wielki mecz GieKSy, zwłaszcza w pierwszej połowie. Mówiłem jednak już przed meczem, że chciałbym widzieć na boisku zespół, który będzie miał na koncie trzy punkty więcej. To udało nam się zrealizować i z tego się cieszę - przyznaje Kazimierz Moskal, trener katowickiej drużyny.
- O pierwszej połowie musimy jak najszybciej zapomnieć. Najważniejsze są trzy punkty, które są dla nas bardzo, bardzo cenne. Mamy za cztery dni mecz z Dolcanem i do tego meczu będziemy się chcieli jak najlepiej przygotować, żeby zwycięską passę podtrzymać - zapowiada 46-latek.
- Bartłomiej Chwalibogowski, to zawodnik bardzo kreatywny, który może występować z powodzeniem w defensywie i linii pomocy. Bardzo sobie klasę jego i Rafała Pietrzaka cenię. Mogą oni się fajnie uzupełniać na lewej stronie, a jeśli będą walczyli o miejsce na lewej obronie, to zagra zawsze ten, który będzie w lepszej dyspozycji - wyjaśnia Moskal.
- W pierwszej połowie nie tylko drybling Łukasza Budziłka z Arkiem Aleksandrem podniósł mi ciśnienie. Nie powiem, że jest on rozgrzeszony, bo nie możemy sobie pozwolić na takie momenty. Następnym razem może się to nie udać i wynik będzie już zupełnie inny. Oddaję mu, że wybronił kilka fajnych piłek, ale od tego go tam mamy - wyjaśnia opiekun drużyny z Bukowej.
- O pierwszej połowie musimy jak najszybciej zapomnieć. Najważniejsze są trzy punkty, które są dla nas bardzo, bardzo cenne. Mamy za cztery dni mecz z Dolcanem i do tego meczu będziemy się chcieli jak najlepiej przygotować, żeby zwycięską passę podtrzymać - zapowiada 46-latek.
- Bartłomiej Chwalibogowski, to zawodnik bardzo kreatywny, który może występować z powodzeniem w defensywie i linii pomocy. Bardzo sobie klasę jego i Rafała Pietrzaka cenię. Mogą oni się fajnie uzupełniać na lewej stronie, a jeśli będą walczyli o miejsce na lewej obronie, to zagra zawsze ten, który będzie w lepszej dyspozycji - wyjaśnia Moskal.
- W pierwszej połowie nie tylko drybling Łukasza Budziłka z Arkiem Aleksandrem podniósł mi ciśnienie. Nie powiem, że jest on rozgrzeszony, bo nie możemy sobie pozwolić na takie momenty. Następnym razem może się to nie udać i wynik będzie już zupełnie inny. Oddaję mu, że wybronił kilka fajnych piłek, ale od tego go tam mamy - wyjaśnia opiekun drużyny z Bukowej.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku