Kazimierz Moskal: GKS-u nie zostawiam w dramatycznej sytuacji

29.10.2014
– Trener, podpisując kontrakt z klubem, już jest gotowy na taki moment. Taki zawód – mówi w kontekście zwolnienia z pracy w katowickim klubie Kazimierz Moskal.
Łukasz Laskowski/Press Focus
Były już szkoleniowiec GieKSy podkreśla, że drużyny nie zostawia bynajmniej w sytuacji beznadziejnej. – Oczywiście, po letnich zmianach, po dużym przypływie „świeżej krwi”, oczekiwania pewnie były ciut większe, choć tak naprawdę słowo „awans” nie padło jako konkretny cel. Samo przez się rozumie się jednak, że w rywalizacji sportowej zawsze wychodzić trzeba z założeniem gry o zwycięstwo. I my o te zwycięstwa też graliśmy – mówi Kazimierz Moskal.

– Dojdzie do marzeń zabiera czas. Niestety, w Katowicach trener tego czasu nie ma zbyt wiele. Wiele osób żyje chlubną przeszłością pucharową i ligową starej „GieKSy”. Jakby zapominając, że po drodze klub zaczynał wszystko od nowa, w IV lidze. I że tego, co kiedyś budowano przez dekady, nie da się zbudować jednym pstryknięciem – komentuje były trener katowiczan.  

Wraz ze szkoleniowcem pracę w Katowicach stracił dyrektor sportowy Janusz Bodzioch, odpowiedzialny m.in. za transfery. – Pod wszystkimi transferami widniał mój podpis i ostatecznie ja – jako trener – brałem za nie odpowiedzialność. W tym fachu jednak nigdy nie masz gwarancji, że każdy zawodnik w danym otoczeniu się sprawdzi. Grali ci, którzy prezentowali najlepszą dyspozycję i najwyższe umiejętności. Żegnając się w poniedziałek z zawodnikami wszystkim życzyłem powodzenia u nowego trenera. Zwłaszcza tym, którzy u mnie mniej grali – dodaje Moskal.
źródło: SPORT/SportSlaski.pl

Przeczytaj również