Katowiczanie pracowali nad skutecznością. Będą efekty?
13.03.2014
GKS w spotkaniu z Sandecją Nowy Sącz miał wiele okazji do zdobycia bramki, jednak ani jednej nie wykorzystał. - Martwiłbym się, gdybyśmy nie stwarzali sytuacji. Ale mieliśmy ich 8 albo 10. To niesamowite, że przy takiej liczbie sytuacji nic nie wpadło. Ale z tego właśnie względu ten mecz traktuję jako "wypadek przy pracy", naszą jednodniową niedyspozycję - przyznaje Tomasz Wróbel.
- Za styl, choćby najlepszy, niestety punktów nie dają. A nam te punkty są bardzo potrzebne - mówi Adrian Napierała, który w Nowym Sączu zagrał po sześciomiesięcznej przerwie, która spowodowana była kontuzją. Obrońca mógł mieć świetny powrót. Gdyby tylko wykorzystał okazję z pierwszej połowy... - Strasznie wkurzony byłem. Miałem swoją sytuację, mogłem się mocno przypomnieć kibicom, strzelając gola. Strzał miał być właśnie w to miejsce, tyle że mocniejszy - opowiada Napierała.
- Za styl, choćby najlepszy, niestety punktów nie dają. A nam te punkty są bardzo potrzebne - mówi Adrian Napierała, który w Nowym Sączu zagrał po sześciomiesięcznej przerwie, która spowodowana była kontuzją. Obrońca mógł mieć świetny powrót. Gdyby tylko wykorzystał okazję z pierwszej połowy... - Strasznie wkurzony byłem. Miałem swoją sytuację, mogłem się mocno przypomnieć kibicom, strzelając gola. Strzał miał być właśnie w to miejsce, tyle że mocniejszy - opowiada Napierała.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku