Katowice - Znicz 2-0. Fantastyczny powrót na Bukową
07.08.2009
- Otwarcie było mocne, a potem kontrolowaliśmy wydarzenia na murawie. Mecz był prowadzony pod nasze dyktando. Walka była do ostatniego gwizdka - chwalił obie drużyny Adam Nawałka. Szkoleniowiec GKS-u był zbudowany postawą młodych zawodników. Udanie zadebiutował Mateusz Niechciał na lewej obronie. Bardzo dobrze w środku pola ataki rywala rozbijali Kamil Cholerzyński z Tomaszem Hołotą. - Z kolei niektórych moich piłkarzy przerosła znakomita atmosfera tego spotkania - westchnął trener gości, Krzysztof Chrobak.
Na Bukowej zjawiło się 5.000 ludzi, a doping z minuty na minuty był coraz głośniejszy. Znicz długo nie potrafił się odnaleźć w takich okolicznościach. Groźny strzał oddał dopiero z rzutu wolnego. Od razu mogła jednak paść bramka. Adrian Kasztelan przymierzył z 24. metrów, lecz trafił w poprzeczkę. Już w drugiej odsłonie wyrównać mógł Tomasz Chałas. Pewnym punktem katowiczan był jednak Jacek Gorczyca. - Udowodniliśmy, że nie jesteśmy outsiderem, a nasza dobra runda wiosenna nie była dziełem przypadku - wskazał Piotr Plewnia, który postawił kropkę nad "i".
Kiedy ustawiał piłkę, do bramki Znicza było grubo ponad 20 metrów. Bieniek szykował mur, a po chwili wyciągnął się jak długi, jednak był bez szans. Piłka posłana przez Plewnię otarła się o wewnętrzną część poprzeczki i zatrzepotała w siatce. - Strzeliłem i po prostu wpadło - wzruszył tylko ramionami strzelec, tak jakby nie wiedział, że katowiccy kibice będą omawiali tę bramkę jeszcze przez całą noc z piątku na sobotę.
Po końcowym gwizdku fani nagrodzili swoich piłkarzy gromkimi brawami i skandowali w kierunku działaczy: "Kaj są wypłaty, hej zarząd kaj są wypłaty?". Jak się okazało, pieniądze trafiły przed meczem na konta zawodników. - Dostaliśmy pensje za lipiec. Czy to miało wpływ na naszą motywację? Pół roku graliśmy bez nich, więc gdybym powiedział, że miało, to byłbym hipokrytą - skwitował Plewnia.
Pod szatniami
Tomasz Chałas (napastnik Znicza): Bramkarz GKS-u był dzisiaj w znakomitej formie. Nie zmienia to faktu, że gospodarze wygrali w pełni zasłużenie.
Jacek Gorczyca (bramkarz GKS-u): Chcieliśmy jak najszybciej zmazać plamę, jaką daliśmy w Szczecinie. Fantastyczny doping niósł nas do zwycięstwa. Znicz zgasł.
Mateusz Niechciał (obrońca GKS-u): Tak błyskawicznie zdobyta bramka trochę mnie zaskoczyła. Potem zdarzały się nam ciężkie chwile, ale wytrzymaliśmy. To był piękny wieczór.
Konferencja prasowa
Krzysztof Chrobak (trener Znicza): GKS zdobył trzy punkty w dobrym stylu. My przegraliśmy w pierwszych 10 minutach. Popełniliśmy mnóstwo indywidualnych błędów, podawaliśmy zbyt niecelnie. Gospodarze wyprowadzali bardzo groźne kontry. My tych sytuacji stworzyliśmy niedużo. Super klarowne były może te dwie Chałasa.
Adam Nawałka (trener GKS-u): Co by nie powiedzieć, walka była od pierwszego do ostatniego gwizdka. I to prowadzona fair. Nam bardzo zależało, aby dać satysfakcję kibicom, bo wiadomo, że długo czekali, aby dopingować nas na tym stadionie. Okazało się, że przegrana w Szczecinie nie miała negatywnego wpływu na drużynę. Wręcz przeciwnie. Porażki mniej bolą, jeśli wyciąga się wnioski, a dziś była dyscyplina taktyczna.
Na Bukowej zjawiło się 5.000 ludzi, a doping z minuty na minuty był coraz głośniejszy. Znicz długo nie potrafił się odnaleźć w takich okolicznościach. Groźny strzał oddał dopiero z rzutu wolnego. Od razu mogła jednak paść bramka. Adrian Kasztelan przymierzył z 24. metrów, lecz trafił w poprzeczkę. Już w drugiej odsłonie wyrównać mógł Tomasz Chałas. Pewnym punktem katowiczan był jednak Jacek Gorczyca. - Udowodniliśmy, że nie jesteśmy outsiderem, a nasza dobra runda wiosenna nie była dziełem przypadku - wskazał Piotr Plewnia, który postawił kropkę nad "i".
Kiedy ustawiał piłkę, do bramki Znicza było grubo ponad 20 metrów. Bieniek szykował mur, a po chwili wyciągnął się jak długi, jednak był bez szans. Piłka posłana przez Plewnię otarła się o wewnętrzną część poprzeczki i zatrzepotała w siatce. - Strzeliłem i po prostu wpadło - wzruszył tylko ramionami strzelec, tak jakby nie wiedział, że katowiccy kibice będą omawiali tę bramkę jeszcze przez całą noc z piątku na sobotę.
Po końcowym gwizdku fani nagrodzili swoich piłkarzy gromkimi brawami i skandowali w kierunku działaczy: "Kaj są wypłaty, hej zarząd kaj są wypłaty?". Jak się okazało, pieniądze trafiły przed meczem na konta zawodników. - Dostaliśmy pensje za lipiec. Czy to miało wpływ na naszą motywację? Pół roku graliśmy bez nich, więc gdybym powiedział, że miało, to byłbym hipokrytą - skwitował Plewnia.
Pod szatniami
Tomasz Chałas (napastnik Znicza): Bramkarz GKS-u był dzisiaj w znakomitej formie. Nie zmienia to faktu, że gospodarze wygrali w pełni zasłużenie.
Jacek Gorczyca (bramkarz GKS-u): Chcieliśmy jak najszybciej zmazać plamę, jaką daliśmy w Szczecinie. Fantastyczny doping niósł nas do zwycięstwa. Znicz zgasł.
Mateusz Niechciał (obrońca GKS-u): Tak błyskawicznie zdobyta bramka trochę mnie zaskoczyła. Potem zdarzały się nam ciężkie chwile, ale wytrzymaliśmy. To był piękny wieczór.
Konferencja prasowa
Krzysztof Chrobak (trener Znicza): GKS zdobył trzy punkty w dobrym stylu. My przegraliśmy w pierwszych 10 minutach. Popełniliśmy mnóstwo indywidualnych błędów, podawaliśmy zbyt niecelnie. Gospodarze wyprowadzali bardzo groźne kontry. My tych sytuacji stworzyliśmy niedużo. Super klarowne były może te dwie Chałasa.
Adam Nawałka (trener GKS-u): Co by nie powiedzieć, walka była od pierwszego do ostatniego gwizdka. I to prowadzona fair. Nam bardzo zależało, aby dać satysfakcję kibicom, bo wiadomo, że długo czekali, aby dopingować nas na tym stadionie. Okazało się, że przegrana w Szczecinie nie miała negatywnego wpływu na drużynę. Wręcz przeciwnie. Porażki mniej bolą, jeśli wyciąga się wnioski, a dziś była dyscyplina taktyczna.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku