Katowice - Wisła 1-1. Cenny remis katowiczan w osłabieniu
21.03.2009
Walcząca o ligowy byt GieKSa po raz kolejny "urwała” punkty jednemu z pretendentów do awansu. - Zrobiliśmy mały krok do przodu - przyznał Adam Nawałka, trener katowiczan.
Krok ten mógł być znacznie większy, ponieważ po dobrych pierwszych minutach, dzięki trefieniu Iwana, gospodarze wyszli na prowadzenie. - Dobrze weszliśmy w to spotkanie. Szybko strzelona bramka pozwoliła na spokojną grę - tłumaczył strzelec gola.
Od tego momentu inicjatywę przejęli jednak goście. Przeważali w środku pola, ale brakowało im tego ostatniego podania otwierającego drogę do bramki. Najbliżsi szczęścia byli Wiśniewski oraz Grudzień, lecz nie potrafili z najbliższej odległości pokonać Gorczycę.
Czego nie udało się kolegom z drużyny, dokonał Gregorek i doprowadził do remisu. Na tym kłopoty miejscowych jednak się nie skończyły. Drugą żółtą, a w konsekwencji czerwona kartkę ujrzał Cholerzyński i musiał opuścić plac gry. - Nie mogę mieć do niego pretensji. Wszelkie braki musimy nadrabiać walką i jeżeli przewinienie było w jej ferworze, to trudno zrzucać całą winę na zawodnika - powiedział Nawałka.
Przyjezdni grając w przewadze rzucili się do ataku. Jednak walili głową w mur. - Często tak bywa, że przeciwko "dziesiątce" gra się trudniej. Katowiczanie mądrze się bronili. Mieliśmy niewiele sytuacji. Zabrakło również szczęścia, jak choćby przy strzale w słupek. Powinniśmy wyjść na prowadzenie, ale mogliśmy też stracić kolejną bramkę. Dlatego remis połowicznie, ale cieszy - wyjaśniał Jarosław Krzyżanowski, kapitan Wisły.
Tym, który mógł zapewnić zwycięstwo miejscowym był Iwan. Nie zdołał jednak wykorzystać stuprocentowej sytuacji w końcówce spotkania. - Źle ustawiłem stopę i piłka poleciała obok bramki. Szkoda tej akcji, bo podanie Plewni było pierwsza klasa - ubolewał Iwan.
Konferencja prasowa
[b]
Adam Nawałka[/b] (trener GKS-u): Po dobrym "otwarciu" oddaliśmy inicjatywę przeciwnikowi. Rywale wykazywali się lepszą kulturą gry, dlatego musieliśmy nadrabiać dyscypliną. Cieszymy się z punktu, choć mogliśmy pokusić się o więcej. Jednak grając pół godziny w osłabieniu powinniśmy być zadowoleni z remisu.
[b]Piotr Szczechowicz[/b] (trener Wisły): Spodziewaliśmy się ciężkiego spotkania i takie ono było. Graliśmy w przewadze i powinniśmy wygrać. Zabrakło szczęścia w ataku, ale również momentami właśnie ono nas ratowało. Lider katowiczan - Iwan - mógł nas pogrążyć.[b]
[/b]
Krok ten mógł być znacznie większy, ponieważ po dobrych pierwszych minutach, dzięki trefieniu Iwana, gospodarze wyszli na prowadzenie. - Dobrze weszliśmy w to spotkanie. Szybko strzelona bramka pozwoliła na spokojną grę - tłumaczył strzelec gola.
Od tego momentu inicjatywę przejęli jednak goście. Przeważali w środku pola, ale brakowało im tego ostatniego podania otwierającego drogę do bramki. Najbliżsi szczęścia byli Wiśniewski oraz Grudzień, lecz nie potrafili z najbliższej odległości pokonać Gorczycę.
Czego nie udało się kolegom z drużyny, dokonał Gregorek i doprowadził do remisu. Na tym kłopoty miejscowych jednak się nie skończyły. Drugą żółtą, a w konsekwencji czerwona kartkę ujrzał Cholerzyński i musiał opuścić plac gry. - Nie mogę mieć do niego pretensji. Wszelkie braki musimy nadrabiać walką i jeżeli przewinienie było w jej ferworze, to trudno zrzucać całą winę na zawodnika - powiedział Nawałka.
Przyjezdni grając w przewadze rzucili się do ataku. Jednak walili głową w mur. - Często tak bywa, że przeciwko "dziesiątce" gra się trudniej. Katowiczanie mądrze się bronili. Mieliśmy niewiele sytuacji. Zabrakło również szczęścia, jak choćby przy strzale w słupek. Powinniśmy wyjść na prowadzenie, ale mogliśmy też stracić kolejną bramkę. Dlatego remis połowicznie, ale cieszy - wyjaśniał Jarosław Krzyżanowski, kapitan Wisły.
Tym, który mógł zapewnić zwycięstwo miejscowym był Iwan. Nie zdołał jednak wykorzystać stuprocentowej sytuacji w końcówce spotkania. - Źle ustawiłem stopę i piłka poleciała obok bramki. Szkoda tej akcji, bo podanie Plewni było pierwsza klasa - ubolewał Iwan.
Konferencja prasowa
[b]
Adam Nawałka[/b] (trener GKS-u): Po dobrym "otwarciu" oddaliśmy inicjatywę przeciwnikowi. Rywale wykazywali się lepszą kulturą gry, dlatego musieliśmy nadrabiać dyscypliną. Cieszymy się z punktu, choć mogliśmy pokusić się o więcej. Jednak grając pół godziny w osłabieniu powinniśmy być zadowoleni z remisu.
[b]Piotr Szczechowicz[/b] (trener Wisły): Spodziewaliśmy się ciężkiego spotkania i takie ono było. Graliśmy w przewadze i powinniśmy wygrać. Zabrakło szczęścia w ataku, ale również momentami właśnie ono nas ratowało. Lider katowiczan - Iwan - mógł nas pogrążyć.[b]
[/b]
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku