Katowice - Widzew 0-3. To nie ta bajka. "Sprowadzili nas na ziemię"
12.05.2010
W tej lidze ambicją i zaangażowaniem można zdziałać naprawdę wiele. Tyle że nie z Widzewem, bo to zespół jakby wyjęty z innej, dużo bardziej kolorowej bajki. Stąd koszmar GieKSy. - Sprowadzili nas na ziemię. Pokazali, jak się gra w piłkę - westchnął Adrian Napierała, który robił, co mógł, by łatać dziury w wyjątkowo niepewnej dziś defensywie katowiczan. Starczyło na tyle, by GKS nie doznał prawdziwego blamażu. A sytuację, by tak urządzić rywali, goście mieli...
Po profesorsku kolejne ataki konstruowali Marcin Robak, Darvydas Sernas i Tomasz Lisowski. Ten ostatni, kiedyś przymierzany do Ruchu Chorzów, miał prawdziwy dzień konia. Wynik otworzył, wykorzystując piękną asystę Sernasa. O drugie trafienie postarał się już w pojedynkę, bez problemu wchodząc w obronę gospodarzy.
Przeczytaj relację "minuta po minucie" >
- Chcieliśmy po prostu pokazać na gorącym terenie, że należy się nam ten awans - podkreślał Marcin Robak. - Byliśmy lepsi pod względem fizycznym. Wygrywaliśmy zdecydowaną większość pojedynków - wyliczał. Jednym słowem: - Wyszedł nam jeden z lepszych meczów tego sezonu - triumfował trener Paweł Janas, dla którego wisienką na torcie był piękny gol Robaka. - Początkowo chciałem dogrywać. Przekonany był o tym obrońca, dlatego do mnie nie doskoczył. Podciągnąłem więc trochę i uderzyłem silnie pod poprzeczkę - opisywał najlepszy strzelec ligi.
Tymczasem w GKS-ie wyraźnie brakowało Pawła Buśkiewicza, który nie zdołał się wykurować. Szarpał Bartłomiej Dudzic. Starał się jak mógł wprowadzony jeszcze przed przerwą Michał Nowak. Ale to nie była ofensywa, jaką GieKSa grać potrafi. - Słyszałem, że trener GKS-u krzyczał do swoich piłkarzy: "Czego się boicie?" - zauważył Robak. Coś w tym było. - Nie zgodzę się. Przez pierwsze 15 - 20 minut nie graliśmy jeszcze źle. Kontratakowaliśmy - zaznaczył Napierała. - Ale później - nie ma co ukrywać - przeciwnik był lepszy o dwie klasy... - dodał.
Konferencja prasowa
Paweł Janas (trener Widzewa): Dziękuję chłopakom za fajny mecz, choć mieli też słabsze momenty. Prędzej spodziewaliśmy się wygranych w dwóch ostatnich meczach u siebie. Tam jednak tylko remisowaliśmy. Dzisiaj oba zespoły grały w piłkę.
Robert Moskal (trener GKS-u): Trafiliśmy na podrażnionego rywala. W drugiej połowie próbowaliśmy coś zdziałać. Sumy wypadkowej umiejętności piłkarzy Widzewa i moich nie ma na dzisiaj co porównywać.
Po profesorsku kolejne ataki konstruowali Marcin Robak, Darvydas Sernas i Tomasz Lisowski. Ten ostatni, kiedyś przymierzany do Ruchu Chorzów, miał prawdziwy dzień konia. Wynik otworzył, wykorzystując piękną asystę Sernasa. O drugie trafienie postarał się już w pojedynkę, bez problemu wchodząc w obronę gospodarzy.
Przeczytaj relację "minuta po minucie" >
- Chcieliśmy po prostu pokazać na gorącym terenie, że należy się nam ten awans - podkreślał Marcin Robak. - Byliśmy lepsi pod względem fizycznym. Wygrywaliśmy zdecydowaną większość pojedynków - wyliczał. Jednym słowem: - Wyszedł nam jeden z lepszych meczów tego sezonu - triumfował trener Paweł Janas, dla którego wisienką na torcie był piękny gol Robaka. - Początkowo chciałem dogrywać. Przekonany był o tym obrońca, dlatego do mnie nie doskoczył. Podciągnąłem więc trochę i uderzyłem silnie pod poprzeczkę - opisywał najlepszy strzelec ligi.
Tymczasem w GKS-ie wyraźnie brakowało Pawła Buśkiewicza, który nie zdołał się wykurować. Szarpał Bartłomiej Dudzic. Starał się jak mógł wprowadzony jeszcze przed przerwą Michał Nowak. Ale to nie była ofensywa, jaką GieKSa grać potrafi. - Słyszałem, że trener GKS-u krzyczał do swoich piłkarzy: "Czego się boicie?" - zauważył Robak. Coś w tym było. - Nie zgodzę się. Przez pierwsze 15 - 20 minut nie graliśmy jeszcze źle. Kontratakowaliśmy - zaznaczył Napierała. - Ale później - nie ma co ukrywać - przeciwnik był lepszy o dwie klasy... - dodał.
Konferencja prasowa
Paweł Janas (trener Widzewa): Dziękuję chłopakom za fajny mecz, choć mieli też słabsze momenty. Prędzej spodziewaliśmy się wygranych w dwóch ostatnich meczach u siebie. Tam jednak tylko remisowaliśmy. Dzisiaj oba zespoły grały w piłkę.
Robert Moskal (trener GKS-u): Trafiliśmy na podrażnionego rywala. W drugiej połowie próbowaliśmy coś zdziałać. Sumy wypadkowej umiejętności piłkarzy Widzewa i moich nie ma na dzisiaj co porównywać.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku