Katowice - Warta 1-0. Zawodnicy GKS-u nadal rycerzami wiosny

04.04.2009
Osiem punktów zdobyli już tej wiosny katowiczanie! GKS wygrał z Wartą Poznań. Tym razem na liście strzelców zabrakło Bartosza Iwana, ale do pełni szczęścia wystarczyło trafienie Piotra Plewni.
Skrzydłowy, słynący z precyzyjnych zagrań lewą nogą, zapewnił katowiczanom zwycięstwo... nogą prawą. - Nieskromnie powiem, że nie jest mi ona obca - śmiał się pomocnik gospodarzy. Cała bramkowa akcja katowiczan, w której sporo dobrego zrobił Wijas, zasługiwała zresztą na duże oklaski. Miała ona miejsce na dziesięć minut przed końcem pierwszej połowy. Za wcześniejszą postawę piłkarzom z Bukowej należy się jednak solidna bura. Adam Nawałka uświadomił to swoim zawodnikom jeszcze w trakcie tej odsłony.

- Gabriel, kryjesz rywala czy powietrze? - szkoleniowiec wściekał się na Nowaka. Środek pola ekipy z Katowic długo bowiem nie funkcjonował tak jak powinien. - Zdawaliśmy sobie sprawę, że o dominację w tej części boiska będzie bardzo trudno. Rywale mają tam swoje mocne punkty: Burkhardta i Hinca - tłumaczył Nawałka.

Tym samym mnożyły się groźne kontry Warty. Najlepszych okazji nie wykorzystali Magdziarz i Klatt, którego strzał z linii bramkowej wybił Kamiński. Po zmianie stron wyczyn swojego kolegi powtórzył Plewnia. - Po tej interwencji cieszyłem się tak samo jak po strzelonym golu - przyznał autor jedynego trafienia.

Do siatki za sprawą Bataty piłkę posłali także poznaniacy, ale arbiter uznał, że Gorczyca był w tej sytuacji faulowany. Łukasz Śmietanka miał rację, choć w kilku innych przypadkach się nie popisał. - Teraz to gwiżdżesz? - rzucił po jednej z jego interwencji bramkarz GieKSy.

Katowiczanie w końcówce mieli świetne okazje, aby podwyższyć. Jednak nienastawiony celownik miał Kaliciak, który m.in. trafił w słupek. - Szkoda, bo za jego sprawą mogliśmy uniknąć nerwówki - skwitował Plewnia.

GKS zdobył kolejne arcyważne punkty i pozostaje niepokonanym zespołem tej jesieni. - Ale nie popadamy w euforię - podsumował trener Nawałka.


Pod szatniami

[b]Łukasz Wijas [/b](pomocnik GKS-u): Nie był to widowiskowy mecz, dominowała walka. Zostawiliśmy serce na boisku. Najważniejsze są trzy punkty.

[b]Marcin Klatt [/b](napastnik Warty): Pierwsza część należała zdecydowanie do nas. Powinniśmy wtedy strzelić co najmniej dwie bramki. Mamy ogromny niedosyt.

Konferencja prasowa

[b]Bogusław Baniak[/b] (trener Warty): Przed tym meczem oba zespoły były rycerzami wiosny. Piłkarze GKS-u nimi pozostają. My jesteśmy już tylko giermkami. Nie można zremisować spotkania, gdy w pierwszej połowie marnuje się tak idealne sytuacje. Plewnia zrobił to, co do niego należało.

[b]Adam Nawałka[/b] (trener GKS-u): Plan był taki, by akcje ofensywne zawiązywać po przechwytach w środkowej strefie boiska. Dzięki bramce Piotrka, w drugiej połowie graliśmy już znacznie bardziej spokojnie. Pokazaliśmy dobrą organizację gry, a w najważniejszych momentach nie zabrakło asekuracji.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również