Katowice - Unia 3-7

13.12.2008
W szlagierowym spotkaniu I ligi oświęcimska Unia pokonała wysoko katowicki GKS umacniając się tym samym na pozycji lidera.
Lodowisko przy Spodku pękało w szwach. Licznie przybyli kibice przez cały czas dopingowali swoich pupili. Za oprawę oraz wspomaganie miejscowej drużyny należą się im wielkie brawa. Tego samego nie można powiedzieć o grupie fanów z Oświęcimia. Odpalili race, a do tego rozpylili gaz, co znacznie utrudniło przeprowadzenie zawodów. Doszło również do przepychanki i była konieczna interwencja policji.

Zupełnie inną postawę zaprezentowali hokeiści gości. Zagrali bardzo dobrze i w ciągu dwóch minut zdołali wyjść na trzybramkowe prowadzenie. To podłamało miejscowych, którzy przez długi czas nie potrafili przeprowadzić akcji dającej szansę na strzelenie choćby jednego gola. Dopiero przerwa podziałała na nich mobilizująco. Po wyjściu z szatni szybko zaaplikowali rywalowi dwie bramki powracając tym samym z dalekiej podróży.

Gorąca atmosfera panująca na trybunach udzieliła się również zawodnikom, a w szczególności gospodarzom. Miejscowi złapali aż 16 dwuminutowych kar! - Otrzymaliśmy strasznie dużo kar. To całkowicie dezorganizowało grę. Nie mogliśmy złapać rytmu, ponieważ co chwilę ktoś lądował na przymusowym odpoczynku - grzmiał po spotkaniu Mieczysław Nahuńko, trener GKS-u.

Goście grali konsekwentnie, co przyniosło efekt w postaci kolejnych bramek. GKS jednak zdołał zmniejszyć straty i nabrał wiary w końcowy sukces. Szkoleniowiec katowiczan zdecydował się wycofać bramkarza, aby zwiększyć siły w ofensywie. - Wierzyliśmy, że jeszcze możemy odwrócić losy spotkania. Niestety manewr ten się nie powiódł i straciliśmy kolejne gole - powiedział Nahuńko.
autor: Mariusz Polak

Przeczytaj również