Katowice - Unia 1-4

14.12.2008
W drugim meczu na szczycie hokejowej I ligi, HC GKS Katowice po raz drugi przegrał z Unią Oświęcim.
Po przymusowej przerwie spowodowanej wykluczeniem na jedno spotkanie, do składu GKS-u powrócił Lubosz Zetik. Słowacki napastnik jest wyróżniającą się postacią w zespole. W niedzielnym meczu dwoił się i troił, aby tylko pomóc swojej drużynie. Po indywidualnym rajdzie z własnej tercji obronnej zdobył gola, ale to nie uchroniło katowiczan.

Goście ponownie potrafili wykorzystać wszystkie błędy przeciwnika, co pozwoliło na odniesienie stosunkowo łatwego zwycięstwa. Wczoraj spore pretensje miał Mieczysław Nahuńko do swoich podopiecznych za ogromną liczbę przewinień. Dziś, co prawda zaliczyli połowę mniej przymusowych wizyt w karnym boksie, ale to nie wpłynęło na poprawę gry. Nadal było sporo niedokładności, które przeciwnik skrzętnie wykorzystywał.

Po kardynalnych błędach dwie bliźniacze akcje przeprowadzili Marek Modrzejewski z Petrem Valusiakiem. Kapitan przyjezdnych świetnie obsłużył tego drugiego. Valusiak nie miał problemów z pokonaniem bramkarza miejscowych. Hokeistów GKS-u stać było tylko na honorowego gola, którego autorem był wspomniany, niezawodny Zetik. Wynik spotkania ustalił po indywidualnej akcji Karel Horny.

- Gra była lepsza niż w sobotę. Jednak ponownie popełniliśmy sporo błędów, które przeciwnik wykorzystał. Zawodnicy starają się, walczą, ale gdy zalicza się szkole wpadki to ciężko wygrać z drużyną aspirującą do awansu - podsumował występ Nahuńko.
autor: Mariusz Polak

Przeczytaj również