Katowice - Okocimski 1-2. Nudno, brutalnie i bez polotu

20.10.2012
Mecz z rywalem ze strefy spadkowej miał przynieść GieKSie pewne i łatwe trzy punkty. Niestety, pełna pula powędrowała do Brzeska. Kibicom GKS-u piłkarze nie dostarczyli nie tylko punktów, ale i również emocji.
Wydarzenie
Na 25 minut przed końcem spotkania GieKSa wywalczyła kolejny rzut rożny. Bartłomiej Chwalibogowski podszedł do ustawionej w rogu boiska piłki i dośrodkował ją wprost na głowę Denissa Rakelsa. Łotysz dośrodkowanie wykorzystał i wpakował piłkę prosto do siatki. Radość zadowolonych z remisu kibiców przerwał jednak sędzia, który bramki nie uznał i - mimo głośnych protestów z trybun i z ust zawodników  gospodarzy - zdania nie zmienił.

Bohater
Piotr Darmochwał. Mimo iż na boisku specjalnie nie błyszczał, to potrafił idealnie ustawić się w polu karnym przy stałych fragmentach gry i  w bezlitosny sposób wykorzystać błędy w obronie GKS-u. Dzisiaj był katem GieKSy i bohaterem drużyny z Brzeska.

Rozczarowanie
Gorzej GieKSa nie mogła rozpocząć tego meczu. Już w drugiej minucie spotkania, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, Maciej Wierzbicki tak niefortunnie piąstkował, że wybił piłkę prosto pod nogi Darmochwała. Zawodnik "Piwoszy" z prezentu skorzystał i wpakował piłkę do pustej bramki.

Co ciekawego:
- Mimo cieplej i słonecznej pogody, mecz nie przyciągnął na Bukową wielu fanów piłki nożnej. Trybuny świeciły pustkami, a doping niósł się tylko od strony "Blaszoka". Zasiadający na nim GieKSiarze postarali się jednak by do ostatniego gwizdka sędziego był wsparcie było odpowiednio głośne i intensywne.

- Po pechowym początku meczu zawodnicy Rafała Góraka starali się przejąć kontrolę na boisku i jak najszybciej odrobić straty. Pierwszą, najlepszą okazję ku temu miał Pietroń w 21. minucie spotkania. Niestety, po jego uderzeniu, piłka minimalnie minęła słupek.

- W pierwszej połowie kluczową rolę odgrywały stałe fragmenty gry. Po pół godzinie gry z  rzutu wolnego blisko bramki Wierzbickiego dośrodkowywali goście, Darmochwał wykorzystał zamieszanie w szykach obrony GKS-u i głową, po raz drugi skierował piłkę do bramki. GieKSa odpowiedziała szybko, zdobywając minutę później bramkę kontaktową, w niemalże identyczny sposób. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, najwyżej z zawodników w polu karnym wyskoczył Kamiński i pewną "główką" nie dał szans Mieczkowskiemu.

- Kibice, którzy przegapili pierwszą połowę spotkania nie mają czego żałować. Mimo trzech bramek, które w niej padły, nie można uznać jej za interesującą. Piłkarze Góraka nie potrafili narzucić swojego stylu gry, zadowoleni z wyniku goście natomiast ograniczali się wyłączenie do powolnych kontrataków. Wszystkie gole zdobyte zostały po indywidualnych błędach obrony przy stałych fragmentach gry. Interesujące akcje pierwszych 45-ciu minut spotkania można policzyć na palcach jednej ręki.

- Druga część spotkania niestety była jeszcze gorsza. Nie zmienił się styl gry  zawodników, co gorsza nie oglądaliśmy w niej żadnych bramek. Godne uwagi było tylko ostatnie 20 minut meczu. Piłkarze Roberta Góraka zagrali va banque i mocno "przycisnęli" rywali. Dzisiaj jednak dobry dzień miał bramkarz "Piwoszy", który znakomicie wyłapywał, bądź wybijał wszystkie groźniejsze strzały na swoją bramkę.

- Wbrew przedmeczowym oczekiwaniom w podstawowym składzie GKS-u Katowice nie znalazł się Kamil Cholerzyński. "Kufel" pojawił się na boisku dopiero po przewie, zmieniając Marcina Pietronia.
autor: Kamil Kozakowski

Przeczytaj również