Katowice - Motor 2-0. Działo się na Bukowej! GieKSa wygrała z ulewą
08.05.2010
Jeszcze na krótko przed pierwszym gwizdkiem sędziego nic nie wskazywało na to, że głównym aktorem widowiska na Bukowej będzie... pogoda. Ale stało się. Zespołom przyszło grać w anormalnych wręcz warunkach. Murawa była tak grząska, że momentami piłka zatrzymywała się na niej ot tak, z niczego! - Ta woda skutecznie uprzykrzała nam życie, ale spokojnie dążyliśmy do celu - ocenił Jacek Gorczyca, rozgrywający swój setny mecz w katowickich barwach!
Nie sposób jednak nie oddać dużego udziału w zwycięstwie GKS-u... gościom. - Strasznie głupie zachowanie - tak czerwoną kartę dla Divo skomentował Tomasz Hołota. Nic dodać, nic ująć. Wyjaśnijmy tylko, że Brazylijczyk na "czerwień" pracował już od pierwszych akcji. Najpierw wyciął równo z trawą Mateusza Srokę, a nieco później, gdy Sroka chciał wznowić grę, stanął ledwie kilkadziesiąt centymetrów od rywala. Wychowanek GieKSy to sprytny facet, więc nabił przeciwnika. Sędzia musiał zakwalifikować to jako utrudnianie gry. - Mądrość naszego prawego obrońcy. Szczęściu trzeba pomagać - chwalił trener Robert Moskal.
W 54. minucie na równie duże słowa uznania zasłużyło u niego aż czterech zawodników. Piotr Plewnia, Bartłomiej Dudzic i Łukasz Wijas wyszli ze świetną akcją, a... Przemysław Żmuda pokonał własnego bramkarza. - Chciałem przeciąć podanie, a skończyło się tym, że wpadłem na tym grząskim boisku w poślizg, nie wyhamowałem i wtoczyłem się z piłką do siatki - rozkładał bezradnie ręce defensor gości. - To był dla nas lepszy prezent niż ta czerwona kartka - uśmiechał się z kolei Jakub Dziółka, jeden z najlepszych na boisku. W szeregach GieKSy trudno zresztą znaleźć słabsze ogniwo.
Drugi gol musiał paść. Umiejętną główką po dokładnym kornerze Plewni zdobył go Hołota. Sytuacji było znacznie więcej. Mieli je Plewnia, Sroka, Gabriel Nowak, a i Hołota mógł pokusić się o coś więcej. Mimo wszystko, najlepsza okazja należała do Motoru. Wojciech Białek stanął oko w oko z Gorczycą i... przekombinował. - Błazenada! Skompromitował się - grzmiał Bogusław Baniak, szkoleniowiec przyjezdnych. Ale patrząc na okoliczności spotkania, za swoich podopiecznych wcale nie musiał się wstydzić. Ci postawili GieKSie trudne warunki.
- Dla mnie ważne jest to, że mogliśmy liczyć na naszych kibiców. Wspaniale się zachowali. Pogoda fatalna, a oni dopingowali nas przez pełne 90 minut - zaznaczył Gorczyca, który nie krył, że odetchnął z ulgą. - Ciążyła na nas duża presja. Po tej czerwonej kartce wcale nie było łatwo. Mieliśmy w pamięci spotkania, kiedy graliśmy w przewadze, a mimo to przegrywaliśmy - przyznał kapitan GKS-u. Koniec końców, katowiczanie sprawili, że przed rywalizacją z Widzewem ich fani mogą być optymistami. A lider stawi się na Bukowej już w środę...
Konferencja prasowa
Bogusław Baniak (trener Motoru): Gratuluję trenerowi Moskalowi dobrej pracy i kontynuacji tego, co robił Adaś Nawałka. GKS to dobry, hardy zespół. Ja tych swoich dziesięciu graczy nie muszę się jednak wstydzić. Jestem dumny z ich postawy. Nawet przy optycznej przewadze gospodarzy potrafiliśmy stwarzać sobie sytuacje.
Robert Moskal (trener GKS-u): Warunki atmosferyczne zmusiły nas do zmiany stylu gry, ale miałem do swoich piłkarzy pretensje, bo zmienili ten styl dopiero po pierwszej połowie. Z drugiej jestem już zadowolony. Wygraliśmy ważny mecz. Gratuluję zawodnikom.
Nie sposób jednak nie oddać dużego udziału w zwycięstwie GKS-u... gościom. - Strasznie głupie zachowanie - tak czerwoną kartę dla Divo skomentował Tomasz Hołota. Nic dodać, nic ująć. Wyjaśnijmy tylko, że Brazylijczyk na "czerwień" pracował już od pierwszych akcji. Najpierw wyciął równo z trawą Mateusza Srokę, a nieco później, gdy Sroka chciał wznowić grę, stanął ledwie kilkadziesiąt centymetrów od rywala. Wychowanek GieKSy to sprytny facet, więc nabił przeciwnika. Sędzia musiał zakwalifikować to jako utrudnianie gry. - Mądrość naszego prawego obrońcy. Szczęściu trzeba pomagać - chwalił trener Robert Moskal.
W 54. minucie na równie duże słowa uznania zasłużyło u niego aż czterech zawodników. Piotr Plewnia, Bartłomiej Dudzic i Łukasz Wijas wyszli ze świetną akcją, a... Przemysław Żmuda pokonał własnego bramkarza. - Chciałem przeciąć podanie, a skończyło się tym, że wpadłem na tym grząskim boisku w poślizg, nie wyhamowałem i wtoczyłem się z piłką do siatki - rozkładał bezradnie ręce defensor gości. - To był dla nas lepszy prezent niż ta czerwona kartka - uśmiechał się z kolei Jakub Dziółka, jeden z najlepszych na boisku. W szeregach GieKSy trudno zresztą znaleźć słabsze ogniwo.
Drugi gol musiał paść. Umiejętną główką po dokładnym kornerze Plewni zdobył go Hołota. Sytuacji było znacznie więcej. Mieli je Plewnia, Sroka, Gabriel Nowak, a i Hołota mógł pokusić się o coś więcej. Mimo wszystko, najlepsza okazja należała do Motoru. Wojciech Białek stanął oko w oko z Gorczycą i... przekombinował. - Błazenada! Skompromitował się - grzmiał Bogusław Baniak, szkoleniowiec przyjezdnych. Ale patrząc na okoliczności spotkania, za swoich podopiecznych wcale nie musiał się wstydzić. Ci postawili GieKSie trudne warunki.
- Dla mnie ważne jest to, że mogliśmy liczyć na naszych kibiców. Wspaniale się zachowali. Pogoda fatalna, a oni dopingowali nas przez pełne 90 minut - zaznaczył Gorczyca, który nie krył, że odetchnął z ulgą. - Ciążyła na nas duża presja. Po tej czerwonej kartce wcale nie było łatwo. Mieliśmy w pamięci spotkania, kiedy graliśmy w przewadze, a mimo to przegrywaliśmy - przyznał kapitan GKS-u. Koniec końców, katowiczanie sprawili, że przed rywalizacją z Widzewem ich fani mogą być optymistami. A lider stawi się na Bukowej już w środę...
Konferencja prasowa
Bogusław Baniak (trener Motoru): Gratuluję trenerowi Moskalowi dobrej pracy i kontynuacji tego, co robił Adaś Nawałka. GKS to dobry, hardy zespół. Ja tych swoich dziesięciu graczy nie muszę się jednak wstydzić. Jestem dumny z ich postawy. Nawet przy optycznej przewadze gospodarzy potrafiliśmy stwarzać sobie sytuacje.
Robert Moskal (trener GKS-u): Warunki atmosferyczne zmusiły nas do zmiany stylu gry, ale miałem do swoich piłkarzy pretensje, bo zmienili ten styl dopiero po pierwszej połowie. Z drugiej jestem już zadowolony. Wygraliśmy ważny mecz. Gratuluję zawodnikom.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku